L'Instant de Guerlain

L'Instant de Guerlain - szaleńczy taniec pośród irysów, cytrusów i jaśminu.




Z opisaniem perfum L'Instant de Guerlain miałam lekki problem. Gdybym mogła na skórze zatrzymać ich wstęp i rozwinięcie, byłabym zachwycona. Niestety, jak wiadomo, jest to niemożliwe. Baza zapachu to bowiem zupełnie nie moja bajka, a wiadomo, że pominąć jej w recenzji nie mogę....

Przeplatające się w tych perfumach akordy kwiatowe z owocowymi tworzą wyborny wstęp oraz zaproszenie do pogłębienia znajomości. Nie brak tu nut słodkiej, dojrzałej mandarynki oraz zmysłowej orchidei. Osobiście wyczuwam dodatkowo jakieś ledwo dostrzegalne akordy zielone i trawiaste, osnute zalążkami tajemniczej ambry

W sercu obecna zdaje się być wanilia, jaśmin oraz wyłaniający się powoli zapach irysa, nadający pudrowego smaczku tej już i tak dziwnie skonstruowanej, nietuzinkowej kompozycji. Lekki podmuch piżma zaczyna unosić zapach, stwarzać pozory lekkości i rześkości. 

W ostatniej fazie przewodnictwo należy jednak do gorzkiej bergamoty wtopionej w poświatę pudrowego irysa. Jest to faza najmniej jak na mój gust urokliwa, ostra, gorzkawo-pudrowa, nieznacznie słodka - słodycz ta wypada jednak blado i wątle w porównaniu z towarzyszącymi jej pozostałymi nutami. 

Całość utrzymana jest w tonacji słodko-gorzkiej, różnorodność kwiatów oraz owoców jest głównym atrybutem tych perfum - od słodkich zmysłowych orchidei po pudrowe irysy, od gorzkich bergamot po słodkie mandarynki.

L'Instant de Guerlain płynie bez strachu po wzburzonym oceanie, jest odważny, brawurowy, z namysłem sięgający po adrenalinę. Nieujarzmiony, niegrzeczny, lubiący doba zabawę. Nie sposób się z nim nudzić, porwie nas do tańca i zanim się spostrzeżemy będziemy z nim wirować po parkiecie z uśmiechem od ucha do ucha. Szybko jednak wyssie z nas pokłady energii a on bezpruderyjnie pójdzie dalej tańczyć sam. 

L'Instant de Guerlain to zapach, który na pierwszy rzut oka nie mógłby nie spodobać się fance takich perfum jak Viktor&Rolf Flowerbomb, bądź Giorgio Armani Si EDT. Kwiatowy, zmysłowy, nowoczesny i kobiecy. Coś mnie w nim jednak gryzie i drapie, coś uwiera. Jest to baza, oparta głównie na gorzkich nutach bergamoty. To niestety jak już wspomniałam, nie moja bajka, choć pierwsze 40 minut zapachu prezentuje się naprawdę dobrze.

2 komentarze :

  1. Moja Mama, tylko i aż. <3
    Nie teraz, kilka lat temu; ale wciąż nie mogą na te perfumy patrzeć inaczej, jak przez pryzmat rodzinnych skojarzeń. Pamięć zapachowa to jednak perfidna bestia, bo nie jestem pewna, czy chcę wiedzieć, w jaki to sposób moja własna matka mogłaby być "nieujarzmiona i niegrzeczna". ;) [W tle tego wyznania można puścić "Gdy nie ma dzieci" Kazika ;P ].

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie kojarzę jak pachnie ten zapach ale jedno przyznać trzeba.
    Buteleczka prosta, delikatna a jakże pięknie się prezentująca. :)

    OdpowiedzUsuń