Giorgio Armani SI Eau de Toilette

Perfumy Giorgio Armani Si odniosły ogromny komercyjny sukces. Kupowane w ciemno - dla żony, przyjaciółki, na prezent, ślub i randkę, polecane, chwalone i wszędobylskie. Uznane za piękne, ponadczasowe i szyprowe. Prędko stały się hitem, okrzyknięto je zapachem roku. Nic więc dziwnego, że posypały się wkrótce ich nowe wersje - Intense, Rose Signature czy White. Najnowsze to Eau de Toilette i o nich będzie dzisiejszy post.




Osobiście pierwotną wersję nie uważam ani za ponadczasową ani tym bardziej szyprową. Zapach jest ładny, lecz żaden z niego rewolucjonista. Wersja Intense, o której TUTAJ pisałam, również nie przypadła mi szczególnie do gustu, z uwagi na wtórność nut oraz zawiesisty i słodki wstęp.

Co do wersji toaletowej, nie miałam żadnych złudzeń. Pierwsze zaskoczenie - otwarcie zapachu okazało się subtelnie słodkie, rześkie oraz lekkie (lecz w żadnym razie nie rozwodnione), a przede wszystkim zdecydowanie bardziej wytrawno-szyprowe aniżeli wersja perfumowana. Wyraźnie wyczuwalne są tu nuty mszyste połączone ze słodką mandarynką i porzeczką. Fajnie się łączą i tworzą rześki, ostry wstęp do zapachu. Przeszywający chłód, towarzyszący kompozycji od początku, po chwili zdaje się tracić na mocy, akordy ziemistej, głębokiej paczuli wdrapują się pazurami i już wkrótce stają na jej czele. W Armani Si EDT paczuli jest ciepłe, mokre i ziemiste. Uwielbiam ten moment, gdy na wierzch wyłania się ich akord, nie pozostawiając żadnych wątpliwości dotyczących swej obecności. Od teraz zapach systematycznie się wysładza i ociepla, w bazie dodatkowo jest przesiąknięty wanilią i drewnem. Dopiero w tym momencie wyczuwam podobieństwo do klasycznego Si. 

Giorgio Armani Si Eau de Toilette to pachnidło z szyprowym sznytem, z początku zimne i matowe, z czasem coraz słodsze i cieplejsze. Jest jednocześnie wyraziste i subtelne. Wyróżnia się elegancją i finezją, podkreśli klasyczną urodę wytwornej kobiety, ale nie przytłoczy jej.  Nikła trwałość to jedyny minus tego zapachu. Ja czuję go na skórze ok.dwóch godzin, po tym czasie muszę użyć  go ponownie. Mimo to uważam, że jest świetne - lekkie i przyjemne, lecz z głębią. 

Nie spodziewałam się, że dojdę do takiego wniosku, ale Si eau de toilette to według mnie najciekawsze spośród wszystkich Si.

6 komentarzy :

  1. Hej, nie miałam jeszcze tych perfum, miałam Armani
    Acqua di Gio Pour Femme, ale nie przypadła mi do gustu, sama nie wiem dlaczego :) Prawdopodobnie coś z zapachem, teraz akurat używam praktycznie samych perfum z Yves Rocher. Pozdrawiam. Miłego dnia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam Bois Sensuelle od Yves Rocher - mogłabym się z nim nie rozstawać :) Może napisze kiedyś jego recenzję

      Usuń
  2. Chyba jednak klasyczna wersja mnie się podoba najbardziej, chociaż i tak nie planuję kupować tych perfum. jakoś nie zachwycają mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Klasyczna jest mocniejsza, słodsza, ale według mnie taka pozbawiona pazura, nie wyróżniająca się. EDT jest o wiele bardziej wyrafinowana. Gdybyśmy miały kupować wszystkie zapachy, jakie nam się podobają, chyba życia (i forsy) by nam nie wystarczyło :)

      Usuń
  3. Uźywam odkąd weszły na rynek- jednym słowem są idealne

    OdpowiedzUsuń