Perfumy zainspirowane zimą

Perfumy noszone zimą różnią się od tych noszonych wiosną i latem, to oczywiste. W chłodne, szare dni uwielbiamy otaczać się rozgrzewającymi nutami nie tylko w postaci perfum ale i świec czy napojów.
Akordy kojarzące się z zimą to między innymi: cynamon, goździki, drewno, czekolada, bergamota, wanilia, pieczone jabłko, kawa, kakao, piernik. Są to w głównej mierze nuty korzenne, orientalne a nawet pikantne, rozgrzewające niczym grzaniec pity zimowym wieczorem w górskiej leśniczówce. Aby uzyskać tak ciepły, otulający efekt, składniki muszą być umiejętnie dobrane i idealnie ze sobą połączone. Niewiele istnieje perfum łączących tego rodzaju nuty oraz gwarantujących oszałamiający efekt. Ja wybrałam te, które na mnie robią największe wrażenie.



LOLITA LEMPICKA MIDNIGHT RENDEZ-VOUS - magiczne połączenie nut żywicy z wanilią, irysem, anyżem, jaśminem i fasolą tonka.



GUERLAIN WINTER DELICE to perfumy posiadające wszystkie cechy zimowych perfum - moc, temperament, dozę tajemniczości, ciepło. A wszystko to za sprawą takich akordów jak sosna, kadzidło, żywica oraz wanilia. Zapach niestety został wycofany ze sprzedaży...



MAGNIFIQUE LANCOME - twórcami tak wybornego efektu są szafran, kminek, jaśmin, róża i drewno sandałowe.



GUERLAIN SHALIMAR - Klasyk! Wirtuozerskie połączenie bergamoty, jaśminu, kadzidła, wanilii oraz róży. What else? :) 



CHERGUI SERGE LUTENS - ukryty w tym flakonie zapach z Dalekiego Wschodu tworzą takie składniki jak miód, tytoń, kadzidło, drewno, irys i sianka.




Zima inspiruje również twórców flakonów: buteleczki jakby zmrożone, ośnieżone, chłodne, wybitnie kojarzą się z zimą.

B.BALENCIAGA - zapach niekoniecznie kojarzony jest z zimą, tworzą go bowiem nuty kwiatowe z drewnianymi. To, co jednak zwraca uwagę to cudowny, delikatnie różowy, zmrożony flakon. 



LALIQUE PERLES DE LALIQUE - zimna biel z efektem oszronienia daje spektakularny efekt. Na temat zapachu pochwalny poemat pisałam już tutaj - LALIQUE PERLES DE LALIQE



ANGEL THIERRY MUGLER - no i jest mój klasyk, mój ideał. Angel zarówno dzięki błękitnemu flakonowi w kształcie gwiazdy,  jak i otulającego, ciężkiego wnętrza, jest mocno kojarzony z zimą. Możecie o nim przeczytać tutaj - ANGEL T.M.


Jakimi perfumami uwielbiacie otulać się zimą? 



19 komentarzy :

  1. Uwielbiam perfumy inspirowane zimą! Angel to mój faworyt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poluję teraz na wersję likierową - masz może?

      Usuń
  2. "Otulaczy" mam dużo, oprócz Shalimara i Angela, które wymieniłaś, dorzucam L m. in. La Panthere, Tresor, Elephant i Just Gold for Her.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. La Panthere owszem, ale wyłącznie w wersji EDT. Z kolei Tresor kocham najbardziej w wariancie La Nuit :)

      Usuń
  3. Zima to dla mnie Enigma Oriflame i Rihanna Reb'l'fleur :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oba piękne, słodkie i wybitnie trwałe :)

      Usuń
  4. Lubię tego typu posty, fajnie się czyta (i ogląda). Zimowe perfumy to dla mnie mirage oriflame

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje ulubione! Szkoda, że wycofane :(

      Usuń
    2. Mirage zostały wycofane? Nie wiedziałam, na szczęście mam jeszcze pół buteleczki :)

      Usuń
    3. Tak, niestety wycofane :( polecam zrobić zapasy póki są na Allegro ;)
      A testowałaś może nową Rose oud YR?

      Usuń
    4. Jeszcze nie testowałam, ale nie znosząc poprzedniczki - Rose Absolue oraz oudu, obawiam się, że mi się Rose Oud nie spodoba....

      Usuń
    5. Oudu za bardzo nie czuć, nie wiem jednak, jak pachniała RA. Ale przetestuj :)

      Usuń
  5. Z flakonem B. Balenciagi chyba nie do końca trafiłaś, choć rozumiem skąd skojarzenia. Inspirację stanowiła marmurowa podłoga jednego z salonów Balenciagi. Podobno miał się kojarzyć nie tyle z zimą, co z lodem, który chłodzi w upalne dni. Czyli w sumie wygląd flakonu, jak i jego zawartość są jak najbardziej spójne - chłodzące. I u mnie się to zgadza, B. sprawdziło się świetnie w bardzo ciepłe dni i kojarzy mi się właśnie z latem, nie zimą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Potwierdziłaś dokładnie to, co napisałam - zapach nie jest typowo zimowy, w przeciwieństwie do flakonu, który wyglądem swym przypomina np.zmrożoną szklankę :)

      Usuń
  6. Ja tej zimy używałam najczęściej La Petite Robe Noir na zmianę z wersją Couture, w słoneczne dni skłaniałam się ku Aquolinie Pink Sugar, La vie est belle i nie wiedzieć czemu ku Black XS :-) w ponure bardzo dni nawet miałam ochotę na poison, ale z racji mojej pracy starałam się mu nie ulegać xD i zadowalalam się mała czarna,czasem Black Opium,które mam na wykończeniu. Wymeczylam też w końcu flaszke In2U, całą setkę i na razie nie planuje powrotów do niego, wręcz mnie odrzucił,nie wiem czemu :-)
    Chętnie bym jednak z Twoich propozycji kilka wyprobowala i mam w planach kolejną flaszke Angela , od zeszlej zimy u mnie nie gościł :-) a bardzo lubię ten zapach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. LPRN Couture to mój faworyt na zbliżającą się wiosnę - jest na samej górze, jeśli chodzi o moje zapachowe chciejstwa :) LVEB to zupełnie nie mój typ, natomiast cieszę się, że lubisz Angela - słyszę to bardzo rzadko :)

      Usuń
    2. Angel to genialny zapach,ale specyficzny i nie każdemu się podoba :-) na wiosnę Couture bedzie w sam raz xD ciesze sie,ze go mam w swojej kolekcji, ja za to mam w planach zakupić Escadę Magnetism i szukam jeszcze czegoś ciekawego, słodkiego,ale eleganckiego :-) muszę zamówić próbki i rozeznać się :-)

      Usuń
  7. Świetny wpis. Ja jeszcze nie miałam okazji używać żadnych perfum, z tych które podałaś :)
    U mnie na blogu nowy post o perfumach. Zapraszam ;)

    http://juliettapastoors.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Nic, absolutnie nic nie przebije Angela, on jest najlepszy- zimą i tak w ogóle też. Nie ma drugiego tak obezwładniającego zapachu.
    Poza tym zimą miło jest mi poużywać DKNY MyNy (dobrze współgra z moją skórą i wysładza się w bazie właśnie tak w kierunku Angela), Paco Rabanne XS Potion ( piękna róża spowita słodkim dymem), Nero Assoluto (paryski szyk prosto z Włoch). A czasami na przekór aurze sięgam po jakiegoś bezlitosnego kwieciucha jak Burberry Weekend i jest mi jakoś tak lżej i energicznej. Jako studentka używałam zimą nieodżałowane Eau d'Eden i wzbudzał on zachwyt wśród koleżanek z uczelni. Był takim powiewem wiosny kiedy wokół śnieg i mróz. No jeszcze Alchimie też był cudowny na zimę, żywiczny, mocny, rozgrzewający. Teraz to można sobie już tylko pomarzyć, chociaż zauważyłam, że Casmir jest całkiem podobny w klimacie, ale niestety nie jakoś łudząco, tylko troszkę.
    Pozdrawiam
    Anna

    OdpowiedzUsuń