Chopard Casmir

Perfumy Chopard Casmir istnieją na rynku od 1992r. Przez tyle lat nie zdobyły jednak zawrotnej popularności, nie stały się zapachem kultowym ani klasykiem. Tym bardziej uważam, że muszę o nich wspomnieć, ponieważ to wspaniale skonstruowane, bogate pachnidło.




Pomimo tak wielu lat, które dzielą perfumy Chopard Casmir od premiery, uważam, iż wpisują się idealnie w dzisiejsze trendy; może nawet lepiej, niż dwadzieścia lat temu. Bo to dziś zapachy z kategorii gourmand są najbardziej cenione i każdy producent perfum doskonale sobie z tego faktu zdaje sprawę, tworząc słodkie klony klonów (sama je wielbię, więc nie jest to z mojej strony krytyka - no, może troszeczkę). Casmir jest idealnie słodki, ciasteczkowy, (prawie że) jadalny - trudno się oprzeć zlizaniu go z nadgarstka!

Gdyby żyła w dzisiejszych czasach Kleopatra, Chopard Casmir stałby się jej signature-scent. Bo żaden inny zapach nie przypomina mi bardziej kąpieli w ozłoconej wannie pełnej miodu i mleka. Składniki te przewijają się w kompozycji, na przemian z wanilią, biszkoptami, cynamonem, kokosem czy kremowym drewnem sandałowym. Wyśmienita i atrakcyjna to mieszanka, błyszcząca na tle perfum pokroju La Vie Est Belle Lancome czy Killer Queen Katy Perry. 


Wstęp tworzy niuans będący połączeniem waniliowo-brzoskwiniowego kremu. Jego słodycz nie jest infantylna, a zmysłowa, miękka i puszysta. W powietrzu unosi się też delikatny zapach kokosowej mgiełki oraz owocowego scrubu z malin i mielonych pestek mango. Palone przy napełnionej mlekiem i miodem wannie cynamonowe kadzidełko nadaje zapachowi orientalnego sznytu.
Drewno sandałowe jawi się jako luksusowa, aksamitna pianka utworzona podczas kąpieli na powierzchni wody, a benzoes odzwierciedla ciepłą, świeżą i gumową w środku porcję bezy, na wierzchołku której dumnie sterczy zbyt mocno ubita śmietanka. Tak czuję i wyobrażam sobie te pachnidło. 

Chopard Casmir to kompozycja głęboka, zmysłowa, ekstremalnie słodka, bogata i luksusowa. Wyczuwalna na skórze do kilkunastu godzin, a nawet całą dobę. Warta przetestowania, zwłaszcza polecam sobie osobom kochającym Angela :)

9 komentarzy :

  1. Uwielbiam te twoje opisy :) zapach też lubię, choć już go dobrze nie pamiętam, gdzieś w pudle mam próbkę, muszę sobie go przypomnieć
    Gośka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Zapomniałaś jak pachnie Casmir? Nieee, to woła o pomstę do nieba :)

      Usuń
  2. kocham Angela, więc muszę powąchać i ten :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie :) Nie jest uderzająco do niego podobny, ale to te same klimaty :)

      Usuń
  3. Zastanwia mnie, czemu nie jest bardziej popularny. :) Zwłaszcza, że cenowo na tle najpopularniejszych słodziaków wypada korzystnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cena faktycznie nie jest wysoka, jak i inne zapachy tej marki. Myślę, że jego brak popularności wynika po prostu z jego słabego rozgłosu marketingowego. Zapach jednak broni się i bez tego :)

      Usuń
  4. Czekałam na tę recenzję! :) uwielbiam Casmir (właśnie nim pachnę), jest słodki, orientalny mnie kojarzy się z hinduskim bazarem pełnym kolorów i zapachów. Piękny, jestem miłośniczką orientali. Mój ulubiony to Opium YSL. Zapach na specjalne okazje-Angel Muglera. :) Mamy podobny gust zapachowy. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę? To tym bardziej się cieszę, że o nim napisałam :) Casmir posiada orientalny sznyt, ale mimo wszystko nie wpisałam go w tę kategorię. Słodyczy jest w nim więcej :) Opium również bardzo lubię, ale w wersji EDT:)

      Usuń
  5. Zapach jest świetny, cena rewelacyjna ale mnie jednak przypomina mój ulubiony zapach z dawnych lat do którego mam sentyment a mianowicie Poeme z Lancome zawsze jak go wącham to mam od razu skojarzenie z Poeme.Pozdrawiam Gosia

    OdpowiedzUsuń