Versace Eros Pour Femme

EROS według greckiej mitologii to olimpijski bóg miłości oraz namiętności. Ile tych gorących uczuć znajdziemy w najnowszym zapachu Versace Eros Pour Femme?


Ano niewiele. Namiętność kojarzy mi się z zapachami mocnymi, wyrafinowanymi, takimi z temperamentem. Z kolei miłość odnajduję w perfumach słodkich, zawierających nuty jadalne, jak czekolada czy karmel. Versace Eros nie należy do żadnej z wymienionych kategorii, to bardziej woń elegancka i świeża aniżeli charakterna i z pazurem. Świetnie nada się do pracy, gdzie wręcz należy pachnieć subtelnie i z klasą. Versace i klasa - zapytacie? Sama jestem zdziwiona, jednak w tym wypadku słowa te zupełnie się nie wykluczają. 

Versace Eros Pour Femme bowiem to świetne, lekkie i eleganckie pachnidło. Subtelnie wyważone nuty czynią z niego perfumy soczyste, mokre, cytrusowe i wyraziste. Pomimo wybitnie wyczuwalnej cytryny wcale nie są przerażająco kwaśne bądź cierpkie. Wyczuwam w nich dyskretną, kwiatową słodycz, zgrabnie wplecioną w gałęzie uginające się od ciężaru soczystych owoców. Cichutko pobrzmiewa tutaj świeży i kwitnący kwiat piwonii oraz jaśminu. Akordy te toną jednak w głębinach kwiatu cytryny, wyczuwalnego przez całą (niestety zaledwie ok. czterogodzinną) projekcję. 

Całość prezentuje się smacznie i z wdziękiem. Nie jest to być może kompozycja zbyt oryginalna bądź zaskakująca, ma jednak w sobie urok i zwyczajnie jest bardzo ładna, a noszona globalnie zbiera komplementy. 

Ten zapach to taka uśmiechnięta cytrynka bujającą się na słodkim kwiecie - cudownie odświeżająca i niefrasobliwa. Świetna towarzyszka kobiety wyrafinowanej i radosnej, nie lubiącej marudzenia oraz kurczowego trzymania się zasad. Sama fantastycznie się w nim czułam nosząc go kilka dni na sobie, choć po zapoznaniu się z jego składem przed testami byłam pewna, że się nie polubimy.

Bogaty, złoty flakon stanowi kwintesencję dobrobytu, wręcz przepychu, do jakiego przyzwyczaiła nas w swoich projektach Donatella Versace. Dla mnie jest on zbyt ostentacyjny, wręcz tandetny. Zapach w nim ukryty jednak już z tą przesadą nie ma nic wspólnego, co jest nie ukrywam, bardzo miłym zaskoczeniem. 


5 komentarzy :

  1. Hmmm...cos mi sie wydaje, ze moglabym sie z nim polubic :> chociaz akurat w tym momencie wole cos zdecydowanie ciezszego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również na jesień wolę mocniejsze zapachy, choć czasem nachodzi mnie ochotę na jakiś wakacyjny akcencik :)

      Usuń
  2. Mega przyzwoite! Lepsze od Bright Crystal!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego bym nie powiedziała, ale przyzwoite jak najbardziej :)

      Usuń
  3. Dla mnie najlepsze jest Versace Versense. NAJLEPSZY SPOŚRÓD ŚWIEŻYCH ZAPACHÓW. Ale tylko oryginał - kupiłam kilka podróbek/"testerów" i już nie to.

    OdpowiedzUsuń