Calvin Klein Obsession

Obsession to zapach, który stosunkowo od niedawna gości na mojej półce. Dziwnym sposobem nabyłam go latem, w dniu, w którym słupki rtęci pokazywały grubo ponad 30 stopni. Właśnie w tak upalnym momencie zapach ten do mnie przemówił, choć wcześniej zachwytów z mojej strony nad nim nie było. Jak prezentuje się ta orientalna kompozycja?






Pachnidło to budzi się zapachem ciemnej i wilgotnej róży ubranej w gruby, puchaty płaszcz. Róża ta jest tutaj gęsta i mroczna. Wtóruje jej aromat nieco stęchłego kocyka, przeleżanego na strychu i nieużywanego od niepamiętnych czasów. W aromacie tym ukryte są jednak nuty sentymentalne, ciepłe i słodkie. Wrażenie słodyczy potęguje wanilia, tak wilgotna i parująca, że prawie jadalna, schowana w szufladzie z rozsypanymi przyprawami - pieprzem, kardamonem i goździkiem. Pojawia się i nuta wiekowego, spatynowanego drewna - to zapewne z niego zrobiona jest ta szuflada. Drewniane niuanse szybko ustępują pola aromatom dymnym. Pojawiające się w tym miejscu kadzidło ujawnia się i znika, raz czuję je bardzo wyraźnie, innym razem nie wyczuwam go zupełnie. Jeśli jednak jest, to dymi dość subtelnie i lekko. Genialnie otula ciało. 



Najcudowniejsza jest jednak baza - ogrzewa mnie swym niezwykle ciepłym, apetycznie waniliowym, przyprószonym garścią cierpkich przypraw aromatem przez długie godziny. 
Pachnidło to ma w sobie ponadto jakąś gumowo-plastikową otoczkę, która stwarza wrażenie nie tyle sztuczności, co miękkości. Jest ona jakby zakurzona, porowata, jednocześnie miękka i wilgotna. W żadnym jak dotąd poznanym zapachu nie doświadczyłam czegoś podobnego.  

Perfumy te towarzyszyły mi tego lata, adorując mnie i stając powoli moją druga skórą. Ja odwzajemniałam te uczucie, mimo tego, że starałam się jak najskromniej skraplać nim jedynie nadgarstki. Spędziliśmy razem niezwykłe chwile i z nadzieją patrzę na naszą wspólną przyszłość.
Bo Obsession to według mnie najpiękniejszy zapach od Calvina Kleina. Żal mi tylko flakonika - ten sprzed trzydziestu lat wyglądał o wiele ciekawiej aniżeli ten, w którym perfumy sprzedawane są dzisiaj. Najważniejsze jednak, że zapach pomimo reformulacji pozostał pięknym orientem.


13 komentarzy :

  1. Serio? Latem??? :) Mi nawet zimą trudno się do nich przekonać, są takie ciężkie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na mojej skórze ta jego osławna ciężkość zupełnie się nie wyłania. Zapach jest mięciutki i słodki. Sama się zdziwiłam, że to właśnie latem skradł moje serce :)

      Usuń
  2. Specyficzne te perfumy. Raz mi się podobają, nawet bardzo, innym razem wyczuwam jakąś podłą, stęchłą nutę i nie mogę ich nosić. Dla ciebie to kocyk - ja uważam, że cały strych pełen tych kocyków! :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stęchły akord pojawia się tylko przez chwilę - sama nie zawsze go wyczuwasz, bo zapewne raz szybciej, raz wolniej ulatnia się z Twojej skóry.

      Usuń
  3. Specjalnie wygooglowałam sobie stary flakon i ... wybacz, ale wybuchnęłam śmiechem :) Wygląda trochę dziwnie, zupełnie jakby ktoś wgniótł nowe Obsession w ziemię ;) Niemniej jednak zgadzam się - ten zapach zasługuje na ładniejszą oprawę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę? Według mnie jest o wiele ładniejszy :) I przede wszystkim lepszy jakościowo. Ten dzisiejszy jest po prostu według mnie tandetny.

      Usuń
  4. Bardzo chciałam się w Obsession zakochać, próbowałam ich w różnych porach dnia i roku, ale duszą mnie i przytłaczają. Może za jakiś czas znajdę w nich to "coś" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, Obsession to taki piękny zapach. Nie każdy jednak dobrze się w nim czuje, to zrozumiałe. Ja też potrzebowałam czasu, żeby się w nim zakochać :)

      Usuń
  5. Ulubiony zapach mojej mamy. Prawdziwy killer. Mnie przyprawia o bol glowy ale doceniam i podoba mi sie na innych osobach. Z koleii secret obsession to moja trauma zapachowa, jak dla mnie, cos paskudnego. Ps. Tez googlowalam butelke, nawet nie widzialam, ze kiedys byly inne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Secret Obsession pachnie zupełnie inaczej i jak dla mnie o wiele gorzej, zatem doskonale Cię rozumiem :)

      Usuń
  6. Czy perfumy w Empiku online są na pewno oryginalne? Bardzo chciałabym tam kupić pewien zapach ale się boję :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam niestety żadnego doświadczenia, jeśli chodzi o zakupy perfum w Empiku. Tak na logikę jednak biorąc wydaje mi się, że tak duża i znana firma nie mogłaby pozwolić sobie na sprzedaż podróbek...

      Usuń
    2. Dzięki za odpowiedź :)

      Usuń