Yves Saint Laurent OPIUM EDT

Pierwsza, klasyczna wersja Opium YSL (EDP), choć przeszła szereg reformulacji, pozostała zapachem orientalnym, ciężkim, prawie że niszowym. Jak wypada przy niej wersja EDT?




Opium YSL w wersji EDT powinno być z zasady troszkę lżejsze od EDP. Z zasady, bo sytuacja jest znacznie bardziej skomplikowana.

To prawda, że Opium YSL jako woda toaletowa jest o wiele bardziej subtelne, przejrzyste i noszalne aniżeli klasyk. Jest też znacznie nowocześniejsze i łagodniejsze. Zubożały skład zdjął z klasyka całą gorzkość, ciężkość oraz duszność. Opium w wersji EDT swobodnie układa się na skórze, wręcz ją pieści. Mimo to zachowuje swój orientalny charakter oraz wyjątkowy klimat, wspaniale potrafiący przenieść nas w odległe miejsca.

Gęste żywice i mocarne kadzidła zastąpiono tutaj lekkim kadzidełkiem, tlącym się w bazie zapachu. Kastoreum oraz przyprawę z goździków usunięto zupełnie, w zamian podano skórkę z pomarańczy. Sprawia to, że zapach jest subtelnie orientalny, lekki, ale nadal wyrazisty i rozpoznawalny. Nie tak silny i zabójczy jak wersja perfumowana - idealny wręcz dla osób chcących pachnieć orientalnie, lecz dopiero odkrywających piękno i urok zapachów w takich klimatach. Nie zwala z nóg i nie doprowadza do palpitacji serca.



Mirra i opoponaks, które w Opium EDP gryzły i krzyczały, zostały podane tutaj przystępniej, lżej i słodziej. To cytrusy i goździki zdecydowanie wiodą prym w tym pachnidle, jest dzięki nim orientalnie lecz zarazem jadalnie. Zapach kojarzy mi się z egzotyczną przygodą, z kolorowymi bazarami, niesamowitymi aromatami przypraw oraz głośną, orientalną muzyką. Drewno sandałowe nadaje zapachowi miękkości, jaśmin oraz konwalia uwydatniają w nim element kwiatowy, intensywnie kobiecy. Wraz ze skórka pomarańczową sprawiają wrażenie świeżej i gorzkiej wytrawności. 

Perfumy te są niezwykle eleganckie, jednocześnie puszczają do nas oko. Nosząc je na sobie kobieta nieświadomie wkracza w niezwykle intymną sferę, wręcz erotyczną. Orientalne przyprawy bowiem to jedne z najbardziej cenionych afrodyzjaków. Posiadają moc nie mniejszą niż szampan czy ostrygi, zarazem w postaci zapachu unosząc się wokół noszącej ich kobiety i intrygując. 


10 komentarzy :

  1. Z zapachami jak Opium problem mam taki, że mimowolnie wywołują skojarzenia z dzieciństwa - wspomnienia dusznie wypsikanych ciotek, ukradkiem niuchniętych perfumy w łazience babci. I choć uwielbiam perfumy za tę moc przywoływania konkretnej chwili, czasem bywa to ich przekleństwem. Tak jest między innymi z Opium, musiałam się mocno natrudzić, żeby wyzbyć się wszelkich uprzedzeń co do niego. Kiedyś to był po prostu śmierdziel, teraz z ogromną przyjemnością wącham spryskany nadgarstek i rozkładam zapach na czynniki pierwsze, zgodnie przytakując do Twoich słów :) Świetny, bardzo trafiony opis, choć dla mnie to kadzidło nie jest w żadnym wypadku lekkie ... choć może jestem po prostu za mało obyta w kwestii orientalnych zapachów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Po przetestowaniu Sahara Noir Toma Forda każde kadzidło jest już chyba odbierane przeze mnie jako lekkie :)
      Trauma dotycząca perfum jest jak tatuaż - raz zrobiony pozostaje z nami do końca. Ja mam straszne wspomnienia min. z Kenzo Flower czy LVEB. Zaskoczyłaś mnie, że udało Ci się pozbyć uprzedzeń związanych z Opium. Może jest nadzieja i dla mnie? :)

      Usuń
    2. Kocham Saharę Noir! Z mężem używamy na zmianę :D
      Ale z kadzideł to podobno Incense Kamali miażdży wszystko.. niestety nie będzie mi już dane go powąchać (wycofany - a ja nie mam szczęścia w szukaniu takich perfum).

      Usuń
  2. Znając wiele oryginalnych perfum arabskich, doceniam europejskie starania w kwestii zapachów orientu, nigdy jednak nie będą one się równały z niesamowitością tych prawdziwych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To też zależy :) Poznałam wiele orientalnych tworów tak lekkich i płaskich, że gdyby nie etykietka, nie uwierzyłabym, że są to zapachy arabskie.

      Usuń
  3. Zdecydowanie wolę Opium toaletowe niż perfumowane, jest przyjemniejsze i mniej kadzidlane
    Gosia

    OdpowiedzUsuń
  4. Trwałość i intensywność wersji edp może powalić z nóg...Jest to zapach dość trudny zarówno w noszeniu, jak i odbiorze, ale zdecydowanie zasługuje na uznanie. Opium w wersji edt jest zdecydowanie bardziej przyjazne mojej skórze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się - ja również lepiej sie czuję w wersji toaletowej.

      Usuń
  5. Nigdy nie miałam Opium, a to jeden z zapachów klasycznych i sentymentalnych - mocno naładowanych skojarzeniami i wspomnieniami.

    OdpowiedzUsuń