YSL Black Opium

Jako że jestem ogromnym łasuchem i słodkości pochłaniam w ilościach wprost zatrważających (dzięki Bogu geny mi na to pozwalają), również obok słodziuchnych perfum obojętnie przejść nie zdołam. Dlatego choć krążą opinie, że Black Opium to zapach wtórny, mało oryginalny i zupełnie pozbawiony pazurów, pytanie brzmi - jak mu się oprzeć, skoro kusi swym słodkim oddechem i otacza miękką poświatą?



Faza pierwsza to intensywny zapach jaśminu, wystrzeliwujący swój aromat niczym armata - gwałtownie i silnie. Wtóruje mu mrożona kawa z pływającą gałką waniliowych lodów, mniam! Mimo tak zabójczego początku z każdą chwilą robi się jeszcze słodziej i słodziej! Wanilia stopniowo wysładza się, przeistacza z zimnych lodów w cukier puder tak słodki, że aż cierpną zęby. W tle nadal wyczuwam zimną, pyszną kawkę. W bazie pojawia się natomiast spora ilość paczuli - ratuje troszkę kompozycję od popadnięcia w słodkie delirium i dodając jej tym niuansem odrobinę powagi. Całość zamyka się w nutach paczuli przełamanej jaśminem i odrobiną wanilii. 

Na skórze zapach prezentuje się po prostu ładnie, ciepło i słodko. Nie jest zaskakujący ani porywający, nie posiada głębi i mocy protoplasty. Jest jednak taki puszysty, mięciuchny, słodziuchny, że nie mogę przestać go wąchać :)


Irytować może nieadekwatna nazwa zapachu do tego, z czym mamy tutaj do czynienia. Bo Black Opium nie jest w żaden sposób ani Black, ani Opium. To ciepły, słodki, miły zapach, nie mający w sobie nic z klasyka, a już tym bardziej nie przypominający jego mrocznej wersji. Plusem kampanii jest natomiast fantastyczna Edie Campbel- buntownicza i tajemnicza, choć ja perfumy te widzę prędzej na kokietce, przebojowej i radosnej, jednocześnie szykownej. Nie ma w nim zadziorności i buntu - sorry. Nie wiem kogo producenci chcieli oszukać.

W tym wypadku kolor czarny podziałał niczym lifting i zdecydowanie odmłodził klasyczne Opium, kierując je dla młodszych pokoleń.

Z trwałością niestety u mnie kiepsko - perfumy ewoluują przez około pół godziny, baza trzyma się na skórze do trzech godzin, jednak z minuty na minutę traci na intensywności.



14 komentarzy :

  1. Mi te perfumy totalnie nie przypadły do gustu, spodziewałam się właśnie czegoś, co producent chce wcisnąć, a czego nie ma :P Szkoda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki był zamiar - sprzedać pod osławioną nazwą zapach, który go zupełnie nie przypomina :) I nie każdemu się to podoba. Mnie również fakt ten drażni mocno, ale sam zapach jest - kurczę, jak najbardziej mój :)

      Usuń
  2. Fajny opis, aczkolwiek brzmi zupełnie nie w moim guście. Na mojej skórze jakimś magicznym sposobem wiele zapachów się "wysładza", więc unikam tych słodkich na dzień dobry. Z jaśminem mam relacje urozmaicone - czasem się lubimy, czasem nie. ;-) Kawa to też nie moja bajka...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapach jest bardzo słodki, mocno jaśminowy i kawowo-waniliowy, zatem jeśli perfumy na Twojej skórze są odbierane słodziej, niż w rzeczywistości, to faktycznie mogłabyś ich nie ścierpieć. Aczkolwiek zachęcam do testów :)

      Usuń
  3. Miałam próbkę, ale mnie nie urzekły, nawet ich nie pamiętam za dokładnie. Mogłabym je nosić bez problemu, bo mnie nie drażniły, ale brakuje im tego czegoś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pazurów mu brakuje! :) Bo to słodziak jest, taki przytulaśny :)

      Usuń
  4. Strasznie mi się ten zapach podoba, dostałam ostatnio próbkę, tylko szkoda, że nie jest bardziej trwały :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też z trwałością kiepściutko, niestety...wielka szkoda!

      Usuń
  5. Także kocham słodycze i w zapachach równiez, ale Opium okazało się zupełnie nie moją bajką.
    Może dlatego, że spodziewałam się jakiegoś pieprzu, czegoś z pazurem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tu ni pieprzu, ni pazurów. Ja się nie nastawiałam na nic przed testami. Ot, podeszłam do Black Opium z wielkim zaciekawieniem :) Czasem nie warto nastawiać się na to, jak zapach będzie pachniał, bo można się srogo zawieźć...

      Usuń
  6. rzeczywiście, zapach przypomina mi jakąś kawę 3w1, taką słoodką że aż strach, ale... mi nawet się podoba ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dla mnie wielkie nieporozumienie - sam zapach ładny, ale po co podpinać go pod Opium? Swoją drogą, czy tylko dla mnie to prawie że sobowtór Paco Rabanne Black XS ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie bardziej przypomina Cacharel Amor Forbidden Kiss :) Mając Opium na jednym nadgarstku i Cacharel na drugim, nie potrafiłam ich od siebie odróżnić

      Usuń