Narciso Rodriguez For Her

Narciso Rodriguez For Her  - wyzwolenie zimnej świeżości.




Wydeptane ścieżki przecinające pola rzepakowe, porośnięte uschniętą na słońcu trawą. Wokół cisza i spokój. W oddali rozprzestrzeniają się olbrzymie korony drzew, za sprawą lekkiego wiatru delikatnie się chwieją. Pagórki wyglądają niczym kolorowe plamy rozlane na płótnie wielkiego mistrza. I czujesz tylko ten przeszywający spokój wokół, widzisz tylko ten bezkresny horyzont....


Wbrew flakonowi w kolorze gęstej czerni, kompozycja Narciso Rodriguez For Her nie ma w sobie nic z  mroczności bądź ciężkości. Jest wręcz szalenie delikatna, świeża, smagana chłodnym wiatrem.
Niewiele ma też w sobie słodyczy, zatem nie do końca jest to zapach w moim typie. Nie mogę jednak nie dostrzec w nim walorów - jest ultrakobiecy, delikatny, za sprawą sporej ilości piżma niesamowicie przestrzenny, wręcz intymny.

Perfumy Narciso Rodriguez For Her jawią się niczym piżmo zanurzone w wytrawnej mazi z wetywerii. Wyczuwam akordy zielone, świeże i chłodne. Pojawiająca się w sercu kompozycji odrobina gorzkiej bergamoty oraz dodający miękkości kwiat pomarańczy czynią zapach bardziej przystępnym, eliminują chłód.



W bazie występują śladowe ilości nut kwiatowych. Nie dajcie się jednak zwieść pozorom - te kwiaty nie mają wiele wspólnego z absolutami róży bądź jaśminu. To nic innego jak mdłe majaczenie obeschłych, dawno już nie świeżych konwalii.
Za sprawą piżma oraz wetywerii perfumy wydają się jakby były zimne, wręcz zmrożone.  Mnie ten chłód przeraża, sprawia, że wstrzymuję oddech i czekam na to, co za chwilę się wydarzy. Wiele z Was natomiast uwielbia tego typu zapachy. Ja już wiem, że słodyczy tu nie uświadczę, więc przestaję czekać i przyjmuję zapach takim, jaki jest.

Czy kompozycją Narciso Rodriguez For Her  da się zachwycić? O ile lubisz pachnieć subtelnie, świeżo - jak najbardziej. Całościowo zapach odbieram jako przeciętny, kwiatowo-świeży, mało ambitny, z całą pewnością dyskretny. Mimo wszystko bardziej złożony i ciekawszy od zupełnie bezpłciowej wersji EDP.

Zapach jest zwycięzcą prestiżowych nagród: FiFi Award Fragrance Of The Year Women's Nouveau Niche 2004 oraz FiFi Award Fragrance Of The Year Women's Nouveau Niche 2007. Powstał w 2003r. 

Skład perfum:
osmanthus, kwiat pomarańczy, bergamota, piżmo, żywica bursztynowa, wetyweria, wanilia, paczula. 




7 komentarzy :

  1. Nie dam rady go używać, ma w sobie coś, co mnie drażni, a szkoda, bo na początku pachnie ładnie. :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Według mnie to ta olbrzymia ilość gryzącego piżma właśnie odstrasza najbardziej. I te konwalie, brudne i uschnięte.

      Usuń
  2. Jestem morsem, bo na mnie z tego zapachu nie sposób wyczuć ani kawałka chłodu, tylko ciepły puderek. ;) Co nie znaczy, że nie jest ładny; taki po prostu ładny, bez zachwytów czy pragnienia posiadania flakonu - i tu rzeczywiście Twoja opinia mnie zmroziła.
    Chyba teraz muszę napić się grzańca. ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciepły puderek powiadasz, a to psikus, bo ja w tych perfumach zupełnie pudru nie wyczuwam.
      Odstaw grzaniec na chłodniejsze dni, bo będę Cię na sumieniu mieć! :P

      Usuń
  3. Oj nie znam tego zapachu, choć wiele razy obok przechodziłam. Czarny falkon a w środku mnóstwo piżma? Niebywała kombinacja:)
    Gosia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raczej myląca. Czerń kojarzy się bowiem z mocą i ognistym wnętrzem, a nie jakimiś popłuczynami (że tak to ujmę brzydko) ;>

      Usuń
  4. A ja je uwielbiam, właśnie nimi pachnę.wiem że sporo osób wyczuwa w tej kompozycji zapach konwalii, ja ich nie czuję, czuję natomiast słodkie akcenty, nie za wiele ale są. Zapach jest mało popularny, nie czuję by pachniala nimi co druga kobieta na ulicy.Kocham je, są eleganckie, zmysłowe i mają w sobie klasę.

    OdpowiedzUsuń