LANCOME Tresor Midnight Rose

Odnoszę wrażenie, że marka Lancome wypuszczała kiedyś o niebo piękniejsze zapachy aniżeli dziś. LANCOME TRESOR, Lancome Miracle - to były prawdziwe perełki. Ich sława pozostaje do dziś, stały się nie tylko bestsellerami, ale i klasykami. 
Tresor Midnight Rose to jedne z ostatnich tworów Lancome, które zasługują według mnie na pozytywną opinię (oczywiście poza najnowszym LANCOME TRESOR LA NUIT, który pokochałam szalenie). Choć powstały cztery lata temu, nadal zachwycają swą wdzięczną urodą.

Lancome Tresor Midnight Rose jest zapachem niosącym radość, spełnienie i nadzieję. Nie ma w nim miejsca na żale, tęsknoty czy melancholię. Perfumy te pragną, abyś nosząc je na sobie nieustannie się uśmiechała. To zapach dla niepoprawnej optymistki, która niosąc w dłoni słomkowy kapelusz pozwala, by wiatr rozpuścił jej długie, czekoladowe włosy. Nie dba o misterny makijaż ani o perfekcyjną fryzurę. Kocha lato i związane z tym przyjemności, choćby takie jak możliwość chodzenia boso po trawie. Łagodnie się uśmiechając, kroczy bez celu wprost przed siebie.



Kobieta Midnight Rose patrzy na życie przez różowe okulary, jest romantyczką. Jej dobry nastrój udziela się osobom przebywającym w jej towarzystwie. Ponad wszystko celebruje życie. Mało rzeczy jest w stanie popsuć jej humor, zmienić nastawienie do świata i ludzi. Czuje się szczęśliwa w każdym momencie bo wie, że szczęście to stan umysłu.

Jej perfumy pachną koszem pełnym owoców - malin, truskawek i czereśni. Śliczny owocowy zapach pobudza ją, czyni radosną od samego poranka. Jest intensywny, słodki, dojrzały i miękki. Otulona nim spaceruje po błyszczących od słońca chodnikach.



Obłoki róży czasem wychylają się znad tej owocowej marmolady, nie chcą jednak być za bardzo widoczne. Słodka wanilia oraz świeży jaśmin dopełniają kompozycję. Czynią ją trwałą, wyrazistą, a jednocześnie romantyczną.
Zmierzch zapachu to gorzkawy jaśmin w objęciach puchatej wanilii, leniwie leżący wśród resztek niedojedzonych czereśni. I choć zmierzch ma to do siebie, że jak szybko się jak pojawia, tak prędko znika, ten niczym za sprawą magicznej różdżki trwa nieskończenie długo.

Skład perfum:
róża, malina, jaśmin, piwonia, czarna porzeczka, różowy pieprz, piżmo, cedr, wanilia. 



2 komentarze :

  1. Lubię czasem takie słodziuchne zapachy dla odmiany, jednak na co dzień wolę pachnieć nieco ostrzej :) Shalimary, Poisony, to moje klimaty :)
    Anka

    OdpowiedzUsuń
  2. Okropne świństwo: zakazałem swojej dziewczynie w mojej obecności tego stosować. Jej się, niestety, podoba. Na szczęście znajdujemy zapachy, które nam obojgu się podobają...

    OdpowiedzUsuń