Roberto Cavalli Paradiso

Pogoda ostatnio nas rozpieszcza - jeszcze trochę i wakacje w Polsce staną się popularne niczym w tropikach :) Dzisiejszy post jest właśnie iście tropikalny - najnowszy zapach sygnowany nazwiskiem Roberto Cavalli'ego o nazwie Paradiso nawiązuje do rajskiego wypoczynku wśród bujnych palm i szumu oceanu.






Nic tak nie poprawia humoru, jak przepiękna, słoneczna pogoda. Wystarczy odrobina słońca, aby wraz z rozkwitającą oraz budząca się do życia przyrodą, ze swych domów zaczęli wychodzić spragnieni ciepłej pogody ludzie. Wystawiając z radością twarz do słońca, ciesząc się urzekającym pięknem przyrody, czują, że świat jest dobrym miejscem. 

Cudowne to uczucie móc poleniuchować wśród soczystych traw, z książką w ręku i Ukochanym przy boku. Rozleniwić się do granic możliwości, rozkoszować ciepłym powiewem wiatru. Poczuć niczym w raju - jest on bowiem miejscem błogiego relaksu, cudownego i nieskomplikowanego przeżywania chwili.


Cavalli proponuje zapach o nazwie Paradiso, aby raju stało się zadość. Chce, abyś poczuła go całą sobą, dlatego jego najnowsze perfumy nawiązują do zapachu lasów tropikalnych przepełnionych kwitnącymi owocami. W zapachu Paradise namacalny wprost staje się lekki wietrzyk, niosący zapach morza i lasu, dający ulgę podczas skwarów.

Dokładnie tak pachnie RAJ.
Jest słodko i soczyście, bardzo owocowo, z nutą przejrzystej, turkusowej, świeżej i wodnej woni. Tuż obok rozkwita tropikalny las, nie da się ukryć, że jego zielone liście wydobywają dość trawiasty akord, który wykluwając się powoli, po kilku chwilach przejmuje dowództwo w zapachu. Liczyłam na nutkę ukochanego jaśminu, ale nic z tego! Wiele nut istnieje tylko w spisie, szkoda. 
Prym tutaj wiodą przede wszystkim akordy zasuszonego igliwia, przełamane nutą morską oraz słodką, owocową. Faza początkowa jest dość soczysta, z każdą minutą jednak robi się coraz suchsza i traci na słodyczy.



Mimo piękna, jakim uraczył mnie ten zapach, niestety uważam, że jest o wiele słabszy aniżeli np. twór Cavalli'ego sprzed dwóch lat -  Acqua. Co nie znaczy, że nie używałabym go w upalne dni i wieczory spędzone na plaży - jego niepokomplikowanie i zwiewność to bowiem w tym wypadku cechy niezastąpione.

Skład perfum:
mandarynka, bergamotka, cytrusy, jaśmin, sosna, cyprys



5 komentarzy :

  1. Nie podoba mi się - to igliwie, o którym piszesz dla mnie jest zbędne w tym zapachu. Gdyby go nie było, pewnie by mi się podobał.
    Anka

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja mało igliwia czuję, chciałabym więcej. :) Generalnie Paradiso nawet, nawet mi się podoba. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po Waszych komentarzach widać, jak zapach potrafi na każdej z nas inaczej wydobywać swe piękno :)

      Usuń
  3. O, podczas ostatniej wizyty w perfumeriach jakoś umknął mi ten ptaszek. ;) A do tej pory polubiłam chyba wszystkie (no, na pewno większość) perfum od Cavalliego, więc pewnie i o tych wyraziłbym się przychylnie. Nic to. Najwyżej obczaję Raj następnym razem. :)
    Szczególnie kusi mnie, rzecz jasna, igliwie. ;) Przy tej całej kwiatowo-owocowej egzotyce musi brzmieć ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brzmi bardzo ciekawie, choć w porównaniu z większością zapachów od Cavalliego wypada slabo - na pewno jest też mniej trwały. Cavalli przyzwyczaił mnie do mocnych, charakternych kompozycji i być może dlatego tak go odbieram :)

      Usuń