Nina Ricci L'air edp

Zapachy w retro klimacie są coraz rzadziej spotykanym rarytasem. Dlatego też, choć sama nie do końca dobrze się w nich czuję, niezaprzeczalnie je cenię i jakże chętnie opisuję.




Nina Ricci L'air jest właśnie zapachem w bardzo starym, melancholijnym, retro stylu. Wstęp, w którym wyczuwalna jest intensywna, mocna, słodkawa woń kwiatów, rozkosznie układa się na skórze i zapowiada coś ciekawego, tajemniczego. Piękny zapach bukietu świeżych kwiatów ma za zadanie wprawić nas w stan idylliczny i orzeźwić.

Nagle, zupełnie niechcący, w to jakże zmysłowe, kwieciste pachnidło wkracza delikatny i nieśmiały promień słońca, objawiający się w postaci nuty gorzkiego sandałowca. Z połączenia tych składników powstaje pachnidło ciężkie, mocne, bardzo glamour. Romantyczno-nostalgiczne, a jednocześnie ciężkie i osadzone w starych, wojennych czasach. 



Nina Ricci L'air ukazuje się jako zapach bardzo kobiecy, jednostajny, szalenie bogaty, prawie w całości kwiatowy. Bez wątpienia jest to kompozycja oryginalna i "nie dzisiejsza", nie trafi w serca wielu kobiet, ale z pewnością tych, które źle czują się w zapachach zbyt świeżych i lekkich. Widziałabym w nim osobę stanowczą i upartą, lubiącą nosić perły i długie, czerwone paznokcie. Silną, lecz marzącą o romantycznej miłości. Wyzwoloną, lecz w stu procentach zmysłową i kobiecą. Po trosze femme-fatale, a po trosze niepoprawną romantyczkę.


I prawdę mówiąc, niewiele dzieje się w tym pachnidle. A może tylko mnie się tak wydaje, gdyż nie jestem w stanie odróżnić w nim poszczególnych składników - wszystkie zlewają mi się w jedną całość, choć pięknie skomponowaną, trwałą i majestatyczną. Zapach jest po prostu silniejszy w bazie aniżeli w sercu, które jest zdecydowanie świeższe i słodsze, cały jednak zbudowany z esencji z białych kwiatów, której wtóruje lekko drewniana poświata.

Nina Ricci L'air posiada w sobie niesamowitą magię i czar. I choć jej historia wprowadza mnie w stan melancholii, czasem lubię się w nim zanurzyć, tak dla równowagi :)

Skład perfum:
jaśmin, wiciokrzew, fiołek, magnolia


15 komentarzy :

  1. Nie znam L'air, ale kojarzę L'air du Temps. Z tego co widzę, nuty są diametralnie różne, za to w obu przypadkach - piękne flakony :) Czy to nie Lalique je projektował? Ktoś mi kiedyś mówił, że L'air du Temps to taki mamusiowaty zapach, ale ja tak nie uważam - dla mnie jest piękny, podszyty nutką nostalgii:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaintrygowałaś mnie tą informacją, poszperałam więc trochę i doszukałam się, że faktycznie, Lalique zaprojektował flakon L'air du Temps :) A że L'air posiada identyczny to można stwierdzić że i ten jest jego autorstwa :)

      Usuń
  2. znam zwykłą ninę i lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wąchałam L'air tylko przelotnie, ale muszę przyznać, że nostalgiczny to jest dokładnie to słowo, o którym wtedy pomyślałam. Nie zarejestrowałam nut, ale właśnie jego aurę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest taki niespokojny i melancholijny prawda? Choć prawie w całości kwiatowy, majstersztyk po prostu :)

      Usuń
  4. niestety nie jestem fanką zapachów Ricci :< nie moje klimaty

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niewiele ich dotąd poznałam, więc jeszcze nie mogę stwierdzić czy są to klimaty moje czy nie - wiem natomiast, że L'air jest cudny i wart przetestowania :)

      Usuń
  5. Zdjęcia i opis - super! (jak zawsze) Natomiast zapach, nie dla mnie - wolę świeższe zapachy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) L'air świeży jest tylko przez chwilkę na początku, później staje się coraz cięższy i cięższy, więc skoro lubisz świeżaki, to faktycznie nie jest to zapach dla Ciebie :)

      Usuń
  6. Bardzo mnie zaintrygowałaś opisem zapachu. Jeszcze go nie poznałam, a czegoś takiego szukam.
    Jednak słowo 'wyzwolona' działa na mnie raczej negatywnie :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę? Nie lubisz być niezależna? ;)
      Oczekuję więc recenzji, gdy już poznasz L'air :)

      Usuń
  7. A możesz zdradzić czym będziesz pachnieć tej wiosny i lata? pozdrawiam Jola

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam te perfumy, to dla mnie idealny zapach. Zresztą czytając recenzję niejednokrotnie odnosiłam wrażenie, że jestem właśnie osobą, którą opisujesz :P Czy możesz podpowiedzieć, czy są na rynku podobne zapachy? Lubię zmieniać perfumy, więc nie chcę kolejny raz z rzędu ich kupować. Karolina

    OdpowiedzUsuń
  9. Witam Cię ciepło, Perfumoholiczko! Kiedyś przy okazji zamawiania innych perfum na prezent dla mojej mamy zamówiłam próbkę L'air i przepadłam. Ten zapach ma w sobie coś takiego, że wariuję. Na mojej skórze układa się w taki sposób, że czuję się lekko zażenowana, bo nastrój w jaki wpadam jest bardzo niegrzeczny... Jak dla mnie to zapowiedź kolacji ze śniadaniem... No oczywiście, że szybko zakupiłam większą butelkę... Bardzo się cieszę, że poruszyłaś temat tych perfum, bo wydaje mi się, że są jakoś mało doceniane w zalewie modnych obecnie kompozycji, które szczerze mówiąc robione są teraz na jedno kopyto

    OdpowiedzUsuń