Lancome La Nuit Tresor

Lacome La Nuit Tresor  - Sugar? Yes, please!




La Nuit Tresor to nowość od Lancome. W pierwszym kontakcie perfum ze skórą czuć ewidentną zbliżoność do hitu ostatnich miesięcy - La Vie Est Belle. Podczas testów globalnych na szczęście różnice między nimi wyostrzają się, a La Nuit z każdą chwilą zyskuje.

La Nuit Tresor Lancome otwiera się bardzo słodko, wręcz cukierkowo - nie ma co się dziwić, nuty te są myślą przewodnią zapachu i choć są modulowane na każdym etapie pachnidła, to one w głównej mierze są jego twórcami.

W fazie początkowej perfum, ciasteczkowo-czekoladową słodycz łamie silna i gorzka nuta kadzidlana. Akord ten nie kojarzy się jednak z mszą niedzielną (jak to bywa np. w przypadku Sahara Noir Tom Forda), a raczej z delikatnie tlącym się kadzidełkiem, zapalonym w sypialni dla relaksu. Kadzidełko wypala się powoli i miarowo, aż w końcu gaśnie.


W jego miejsce przybywa liczi - mięsiste, kwaskowate, dojrzałe. Nie zdołałam powstrzymać okrzyku zdumienia podczas odkrywania tej cudownej ewolucji. Baza natomiast uspokaja się i wycisza. Dopiero teraz wyczuwam słaby ślad kwiatowej woni. Orchidea? Róża? Być może. Skład na to wskazuje, jednak wyodrębnić poszczególne kwiaty nie sposób. Jest to bukiet ładny i aromatyczny, nastrojowy, świetnie połączony z pralinami. Mieszanka ta pachnie słodko, dobitnie, ale i wyrafinowanie spokojnie oraz niezwykle elegancko. 

Wróżę La Nuit Tresor komercyjny sukces, gdyż jedną z twórczyń zapachu jest Amandine Marie, która stworzyła takie bestsellery jak Chloe edp czy Angel Thierry Mugler edt.

W zapachu tym nie brakuje mi niczego, jest on prowokacyjny, zuchwały i bezwstydny. Gdyby momentami nie przypominał LVEB (na które reaguję wprost alergicznie) byłby wprost doskonały.
Mimo tego oceniam pachnidło bardzo wysoko, jest ono niebywale mi bliskie, iskrzące i zmysłowe. Stworzone z pasją, którą czuć w każdym momencie projekcji. Świetnie się w nim czuję, mogę iść zdobywać świat, ha! :)

Skład perfum:
gruszka, kwiat wanilii, czarna róża, paczuli, papirus, kadzidło, liczi, pralina


14 komentarzy :

  1. Odkąd zbieram flakony, baczną uwagę zwracam na wygląd. Ten flakon sam w sobie zniewala, a że kadzidełka również zapalam, więc zapach też byłby w moim typie. Jestem romantyczką, więc słodkie zapachy jak najbardziej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również wprost przepadam za słodkimi pachnidłami, dlatego też La Nuit aż tak mi się podoba. Co zaś tyczy się flakonu - zapewne zauważyłaś, że jest w kształcie diamentu, a co jak nie on jest najlepszym przyjacielem kobiety? ;)

      Usuń
  2. zaciekawiłaś mnie , dziękuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cała PRZYJEMNOŚĆ po mojej stronie :)

      Usuń
  3. Od "zajawki" przy Twoim wpisie z Tresorem tylko czekałam, co napiszesz ol La Nuit. Mnie te perfumy z miejsca kupiły. Nie wyczuwam jakiegoś wyraźnego podobieństwa do LVEB, mało czuję też kadzidło, za którym nie przepadam, ale są słodkości, jest jakiś kwiat (orchidea chyba), jest paczula... Muszę, no MUSZĘ mieć flakon!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zajawka była dość dawno, cieszy mnie że ją pamiętasz :)
      Rozumiem Cię doskonale! Te perfumy aż się proszą żeby je MIEĆ :)

      Usuń
  4. powącham, chociaż za LVEB baaardzo nie przepadam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powąchaj, bo choć podobieństwo jest wyczuwalne, z czasem jakby się wytrąca. La Nuit jest o niebo lepsze od LVEB!

      Usuń
  5. Bardzo lubię ten zapach, jednak flakonik mnie nie przekonuje, upadła róża, róża chyląca się ku upadkowi ;) A przecież perfumy są niebiańsko ładne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Flakon kształtem raczej przypomina diament aniżeli różę, ale jak kto woli :)

      Usuń
  6. O, jak też nie przepadasz za LVEB, a La Nuit Ci się podoba, to i ja muszę spróbować. :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko nie zrażaj się za pierwszym podejściem :) Ponoś go troszkę.

      Usuń
  7. Cześć,
    ja mam może dziwne pytanie, ale chciałam zasięgnąć Twojej porady, urzeczona rzeczowością Twoich postów i zakresem perfumiarskiej wiedzy (serio!):
    Czy uważasz, że zapachy należy kategoryzować wg danej grupy wiekowej?

    Kupiłam w ciemno, nie znając tego zapachu, na prezent dla lekarki - Lancome La Nuit - lat 40+, max.45, szczupła, elegancka brunetka, taka... delikatna, ale konkretna kobieta, stonowany strój pod kitlem, bardzo delikatny makijaż, nosi niewiele biżuterii,ale z najwyższej półki- ale nie mogłam wyczuć czym pachnie,jest bardzo stonowana ogólnie) - i potem czytam opinie w necie, że to zapach dla "dojrzałych kobiet", "starszych pan w buduarze", "tani jak wata cukrowa" i hmmm konsternacja. Dla mnie jest urzekający, słodki, ale wyrafinowany i w życiu bym go nie określiła ze docelowy dla starszej pani... ale nie chciałabym,żeby Ona tak to mimochodem odebrała; czy Lancome kojarzy się ze starszą ciocią z Francji? :-(
    Ja wąchałam swoje nadgarstki jeszcze wiele godzin, urzeczona rozwijającymi się kolejno nutami -

    Dziękuję z góry za komentarz,
    Pozdrawiam
    Katarzyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć,
      bardzo Ci dziękuję za miłe słowa :)

      Opinie zamieszczane w internecie mają to do siebie, że nie zawsze są zgodne z prawdą, chyba każda z nas niejednokrotnie (nieraz bloeśnie) się o tym przekonała. Zdaję sobie sprawę z tego, że ja również w swoich postach nie raz "narzucam" Czytelnikom swoją wizję perfum, jednak tego nie da sie uniknąć, obiektywnie opisując dany zapach :)

      Daleka jednak jestem od podziału zapachów na stosowanie według grup wiekowych. Uważam, że zarówno nastolatce w Opium YSL, jak i dojrzałej kobiecie w słodkich kompozycjach Moschino będzie tak samo dobrze, na ile dobrze będą same się w nich czuły.

      P.S. Ale na to, jak Pani doktor perfumy odebrała, wpływu juz nie masz :)

      Usuń