Thierry Mugler Angel Garden of Stars - Le Lys

Angel to zapach bezkompromisowy. Nie ma w nim krzty uległości bądź skromności. Dla takiej kobiety też został stworzony - przebojowej, błyskotliwej i pełnej wiary w siebie. W jego ogródku natomiast wyrosły kwiaty, za sprawą których kolejne wariacje Angela stały się bardziej noszalne i umilone. Jedną z nich jest Le Lys.




Le Lys to Anioł, tyle że pozbawiony mocnego wejścia. O ile klasyk wchodzi drapieżnie, dosadnie i głośno, tak Le Lys robi to po cichu, subtelnie, choć nie bez ogromnej pewności siebie.
Le Lys jest Aniołem skupionym na sobie, hedonistycznym i jakże urodziwym. Oko mu błyszczy, włos ma rozwiany, a krok stanowczy i pewny. Ubrany w koronkową, półprzezroczystą suknię dumnie wkracza do naszych zmysłów.
Nie krzyczy jednak, a śpiewa. Nie zadziera nosa, lecz dumnie unosi głowę.



Pachnie lilią i konwalią zuchwale splecioną z gęstym, skrystalizowanym miodem. Mocny aromat miodu zabija jednak "wodność" lilii. Jest ona raczej pachnącą i piękną lilią ogrodową, aniżeli wodną. Niestety jej zapach, w otoczeniu konwalii oraz słodkich nut miodowych szybko przemija.
W sercu nadchodzi paczuli, lecz nie tak charakterystyczne i ziemiste jak ma to miejsce w klasyku. Tutaj jest suche i delikatne, schowane tuż za słodką pajęczyna utkaną z waty cukrowej i wanilii.

Baza z kolei jest paczulą ciepłą, wręcz czekoladową, opasaną subtelną nutą pudrową. Utrzymuje się na skórze całe godziny, trwa nieprzerwanie do wieczornego prysznica. Pyszni się swoją znakomitą wonią, dodaje kobiecie nieokiełznanej kokieterii i wdzięku.


Piękny ten Angel, choć nie tak jak klasyk - jemu nigdy żaden flanker nie dorówna, jest jedyny i najwspanialszy. To niekwestionowany lider. Po wielu miesiącach stosowania jestem w stanie przyznać, że Angel jest moim signature-scent. Nie znam drugiej tak wyrazistej, magnetycznej, wyrafinowanej kompozycji, a trochę się ich po moich nadgarstkach przewinęło :)
I dlatego nie potrafiłabym nie docenić i nie polubić jej młodszej siostry Le Lys, która tak wdzięcznie i namiętnie ułożyła się na mojej skórze.

Skład perfum:
lilia, miód, paczuli, wanilia, żywica, konwalia, kminek, nuty owocowe




8 komentarzy :

  1. Odpowiedzi
    1. Dzięki :)
      P.S. Gratuluję wspaniałej kolekcji zapachów :)

      Usuń
  2. Miałam raz próbkę Angela różnego. Ach, co to był za zapach! Do dziś siedzi w mojej głowie :) może warto się skusić?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że warto, skoro aż tak utkwił Ci w pamięci :)

      Usuń
  3. Lubię Angel ale nie jestem przebojowa i błyskotliwa, to znaczy że zostały stworzone nie dla mnie? :P
    Le Lys lubi moja siostra, dla niej klasyk jest trochę zbyt mocny, to piękny zapach, ale na mnie trzyma się krótko, tylko 2 do 3 godzin i zrezygnowałam z używania.
    Ciekawe jakie perfumy lubi Angelina? :)
    Basia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To znaczy, że jesteś wyjątkowa :)
      Bardzo słabą trwałość ma Le Lys na Tobie, szkoda.. To niesamowite, że ten sam zapach potrafi na jednej skórze trzymać się cały dzień, a na drugiej tylko chwilkę - ale taki ich urok :)

      Usuń
  4. Właśnie testuję Le Lys z odlewki, niestety daleko mu do wersji klasycznej, którą uwielbiam. Jak dla mnie: zbyt dużo lilii i "różu". Zbyt dużo zwiędłych roślin. Słabsza trwałość niż klasyk niestety.. Zresztą mi ostatnio trudno dogodzić, bo przemierzam świat zapachów eksperymentalnych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O gratuluję, brzmi ciekawie :)
      Le Lys jest łagodniejszą formą klasyka, ale dla osób, którym jest on za ciężki - myślę, że idealną :)

      Usuń