Calvin Klein Truth

O Truth Calvina Kleina naczytałam się poematów wiele. Wyobrażałam sobie tę woń pędów bambusa - niezrównanie piękną, doprawioną aromatem lasu skropionego deszczem.
Spodziewałam się zapachu trawy - apetycznej, soczystej i świeżej - co dostałam?




Zapachu lasu i obiecanych bambusów nie doszukałam się w tych perfumach wcale. Odnalazłam w nich natomiast coś zupełnie innego - ścieżkę życia wetywerii, początkowo chłodnej, świeżej i zielonej, która w momencie ulatniania się perfum, coraz bardziej się starzeje i z każdą minutą staje coraz suchsza, bardziej gorzka i cierpka, aż w końcu zostaje uschniętą, spaloną słońcem gałęzią. 

Truth to przede wszystkim wetyweria - na wstępie wyczuwam jej gorzką, intensywną woń, osłodzoną czymś w rodzaju różanego pudru. I choć świeżość jest tutaj oczywista, perfumy dają nam odczuć, że tak do końca to one świeże być nie chcą. Gęsty aromat różany stwarza pozory, jakoby Truth był zapachem vintage. Po wstępie następuje jednak przechył w stronę czystej świeżości - dobitnie daje znać o sobie trawa oraz ulotne, świeżo ścięte polne kwiaty.



Zapach jest nadal mocny, wytrawny i gorzki. Z czasem woń pachnidła przeistacza się w coś bardziej drzewnego. Wetyweria cichnie, przestaje wydzielać z siebie zieloną świeżość, robi się coraz bardziej sucha.
Powoli wybija się mocne, intensywne drewno sandałowe. Wetyweria, już w tej chwili ususzona, drewniana i wytrawna, tworzy z sandałowcem duet mdły, gęsty i cierpki. 

Truth to zapach kameleon. Nie potrafiłabym go dopasować do żadnej kategorii, bo na każdym etapie byłaby ona inna - świeża i kwiatowa, w sercu świeżo-drzewna, w bazie drzewna.




Reasumując - Truth to gorycz zielonej, wyrazistej wetywerii lekko przełamana pudrowością na początku, która w sercu osiąga apogeum swej zielonej, przenikliwej świeżości, a w bazie usycha - staje się namacalnie drewniana, przywiędła i niestrawna. Problem tkwi w tym, że baza dość szybko staje na czele kompozycji. Nuty głowy i serca są nieuchwytną chwilą, to baza jest gorącym, bijącym i ... niestety męczącym sercem pachnidła. 

Skład perfum: wetyweria, paczula, bambus, bergamotka, cytryna, koniczyna, drzewo sandałowe, piwonia, lilia, mimoza, jeżyna, kwiat drzewa silkwood, piżmo, żywica bursztynowa i wanilia.


zdjęcia: article.wn.com; commons.wikimedia.org

8 komentarzy :

  1. Uwielbiam ten zapach. Jest tak... specyficzny, tak różnie rozwija się na skórze :)
    Jest dla mnie bardzo trawiasty, zielony

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest bardzo specyficzny, właściwie nie wiem czy byłabym w stanie porównać go do innego zapachu. Wspomnianą zieleń jednak ja czuję tylko przez chwilę na początku, później Truth ze świeżością nie ma już nic wspólnego :)

      Usuń
  2. Na mnie Truth rozwija się przepięknie - bambus to właśnie ten składnik, który czuję najsilniej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czujesz bambusa? Mnie ten zaszczyt nie kopnął :)

      Usuń
  3. Ja czuję w Truth to, co znasz z poematów -- z przewagą trawy. :) Nie do końca umiałabym w nim chodzić, ale zapach uważam za przyjemny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wstęp również uważam za przyjemny, niestety im bardziej zapach sie rozwija, tym mocniej jest dla mnie...sandałowy i drzawiasty

      Usuń
  4. Truth mi się kojarzy z klejem ^^ To źle...

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja używam tego zapachu od 15 lat i to jest mój nr1 na dzień. Kiedyś ktoś mi powiedział że pachnie bambusem i młodymi marchewkami.

    OdpowiedzUsuń