KONKURS URODZINOWY !!!

Moi Drodzy Czytelnicy i Czytelniczki!

Blog Perfumoholiczka kilka dni temu skończył dwa lata. Z tej okazji postanowiłam wspólnie z Perfumeria.pl zorganizować dla Was urodzinowy konkurs z pachnącymi nagrodami :)

Nagroda I 
Perfumy Rochas Paris Soleil de Rochas 50ml oraz perfumed shower gel z tej samej linii
Nagroda II 
miniaturka Perfum Lanvin Eclat D'Arpege o poj. 5ml oraz body lotion Sexiest Fantasies
Nagroda III 
kosmetyczka pełna próbek perfum

Aby wziąć udział w konkursie należy:
*    być fanem Perfumoholiczki na Facebooku
*    być fanem Perfumeria.pl na Facebooku
*   ponadto należy dokończyć zdanie: "Największą miłością darzę perfumy..." (nie wystarczy napisać samą nazwę, uzasadnij swój wybór) i umieścić je w komentarzu pod tym postem. Spośród nadesłanych odpowiedzi wyłonię aż trzech zwycięzców, których odpowiedzi najbardziej mi się spodobają.

Konkurs trwa do 25 stycznia 2015r.
Wyniki ogłoszę w dniu następnym, tj.26 stycznia 2015r.

Pamiętajcie o podpisie (zgodnym z nickiem z Facebooka) - odpowiedzi bez podpisu nie będą brane pod uwagę.

Zapraszam do zabawy! :)






Sponsorem nagród jest Perfumeria.pl



ŻYCZĘ WAM POWODZENIA!!

26.01.2015r. Rozwiązanie konkursu:

Wszystkim osobom, które wzięły udział w moim urodzinowym konkursie bardzo gorąco dziękuję! Wasze odpowiedzi były fantastyczne i naprawdę ciężko było mi się zdecydować, kogo z Was nagrodzić. Pod uwagę brałam oryginalność Waszych wypowiedzi, kreatywność oraz umiejętność pięknego opisywania zapachów.

I tak zwycięzcami zostały:

Miejsce I - Magdalena Switala (swita77)
Miejsce II - Karolina Kozdrowiecka 
Miejsce III  - Ewa Kida

SERDECZNIE GRATULUJĘ!!!

Proszę Zwycięzców o podanie swoich adresów w formularzu kontaktowym, umieszczonym w dole strony.


26 komentarzy :

  1. Wszystkiego dobrego z okazji 2 roku bloga! I powodzenia w dalszym blogowaniu!

    Największą miłością darzę perfumy... Womanity od Thierrego Muglera. Dlaczego? Są dla mnie jak druga skóra, jedyne, wyjątkowe, niepowtarzalne.
    Nie można przejść obok nich obojętnie, nie są nudne, wywołują skrajne emocje, prawie dla każdego pachną inaczej (ogórki kiszone, ryba i jeszcze nie wiadomo co). Kiedy unoszą się w powietrzu, nie można pomylić ich z żadnymi innymi.
    Zawsze towarzyszą mi w ważnych chwilach. Dodają pewności siebie, z nimi czuję się świetnie, kobieco.

    Te perfumy mają w sobie to wszystko, czego mogę wymagać od pachnideł. Zapach jest intensywny, trzyma się cały dzień, wręcz do następnego poranka. Flakon jest bardzo oryginalny a kolor wody - mój ulubiony - różowy.Kiedy je mam na sobie, zbieram mnóstwo komplementów.
    Czego chcieć więcej?

    Nick z Facebooka : Urwisek Ania

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Największą miłością darzę perfumy Miss Dior EDP! Odkryłam je dawno ale doceniłam dopiero dzięki pewnej wspaniałej i ciepłej osobie poznanej na jednym z blogów o perfumach, osobie która zainspirowała mnie i zaciekawiła pozycjami marki Dior. Używając tego pachnidła czuję się jakbym przekroczała ograniczenia czasu i przestrzeni! Skropiona kilkoma kroplami Miss Dior Edp przeistaczam się w młodą trzepiotkę goniącą za marzeniami, są tak optymistyczne że pobudzają mnie do działania i wywołują uśmiech na twarzy! Otulona tym zapachem , widzę zaciekawienie w oczach otoczenia, które z obłędem w oczach szuka nosiciela tej pięknej woni , aż chcę wykrzyczeć stojąc w kolejce na poczcie czy do kasy , tak to ja tak cudownie pachnę ! LUDZIE to ja jestem MISS DIOR i dobrze mi z tym !!!
    nick z facebook -Monika Monia

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Największą miłością darzę perfumy...Pure poison Diora - niby czysta trucizna, ale nie ta uwarzona przez złą wiedźmę, ale przez eteryczną księżniczkę w białej sukni. Trucizna-eliksir miłości. Zapach taki jak i ta księżniczka - niby delikatna, nieśmiała jak pęk białych kwiatów, ale z charakterkiem i pazurem, potrafiąca uwieść swojego wymarzonego księcia. Mnie uwiodła ta trucizna już od pierwszego powąchania. Psiknięta kiedyś mimochodem w perfumerii została na moim nadgarstku, nosie i w sercu aż do dziś. Zapach tak trwały, że po 10 godzinach pracy wciąż wiernie czeka owinięty w szal i płaszcz, witając mnie cudownie kwiatowymi nutami, jak gdyby nigdy nic, jakbym dopiero się skropiła tym cudownym eliksirem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zapomniałam i nicku z Facebooka :) - Katarzyna Sieczkowska

      Usuń
  6. Największą miłością darzę perfumy Red Delicious od Donny Karan. To nie żadna nowość wśród zapachów, ale nie zamienię go na żaden inny. Już pisząc o nim czuję niesamowite mrowienie na skórze i omalże(!) motyle w brzuchu. A dlaczego? Bo mam z nim niesamowite wspomnienia. Pierwsza zagraniczna podróż, pierwsza rozłąka z ukochanym, choć była trudna, miło dziś ją wspominamy. Tyle świata zobaczyłam, eksperymentowałam z nową kuchnią, poznawałam nowych ludzi i choć dziś każdy z nich żyje już swoim życiem, ja z tym zapachem nadal wracam do tamtych chwil :) to mój lek na smutki, kiedy trzeba oderwać się od rzeczywistości. I najważniejsze! Uwielbia go również mój, już teraz, mąż :) pozdrawiam!
    Klaudia Małecka
    (https://www.facebook.com/claudiinka)

    OdpowiedzUsuń
  7. Moje ulubione perfumy to GUCCI Rush 2 - sympatyczny flakonik przywołujący uśmiech, wspomnienie pierwszych randek, pocałunków, pierwszej prawdziwej miłości, zapach radości i miłości, bezcielesna pamięć tego, co w życiu spotkało mnie najpiękniejszego...
    Nick facebook - Anka Anula

    OdpowiedzUsuń
  8. Największą miłością darzę perfumy...
    .. a właściwie wciąż pozostaję wierna... Eternity CK. To zapach, który po dziś dzień przeciera mi szlaki codzienności, dodając mi pewności siebie, powabu i kobiecości. To zapach, który pewnego roku bardzo odmienił moje życie. W nim zaklęte jest lato, słoneczny uśmiech, czerwień jesiennych liści... i łzy deszczu. Niepewność każdej ulotnej chwili i szaleństwo niespełnionej miłości. Eternity to nigdy niewręczone kwiaty. To aura tajemnicy wokół zakazanego owocu. Moje Eternity - moje wspomnienie szczęścia, mój smutek i moja broń codzienności, Zadziwiająca ta sprzeczność.. jednak zapach ten pozostanie przy mnie już zawsze.
    Pozdrawiam,
    Lusija
    Fb : Lucyna Okroj

    OdpowiedzUsuń
  9. Największą miłością darzę perfumy...Cacharel Amor Amor ;) niestety nie potrafię wyrażać w słowach tego co czuję w danym zapachu, ani nawet nie umiem definiować nut zapachowych :) perfumy zazwyczaj wywołują u mnie wspomnienia związane z osobami, zdarzeniami. Jestem osobą, która lubi prostotę i prosto opisuje świat, który ją otacza...więc przejdźmy do rzeczy. Amor Amor jest zapachem, który paradoksalnie właśnie kojarzę z miłością mojego życia, czyli moim Mężem :) był to 2009 rok i zaczynaliśmy się dopiero ze sobą spotykać. Nie była to miłość od pierwszego wejrzenia, lecz taka do której człowiek po prostu musi dorosnąć. Mąż był (i oczywiście nadal jest) mężczyzną, który jako jedyny potrafił zawalczyć o mnie, mimo, że za bardzo nie dawałam mu szans :) traktowałam go jako najlepszego przyjaciela i z czasem ta przyjaźń przerodziła się w miłość. Teraz wiem, że nie mogłam wybrać lepiej, bo zyskałam najwierniejszego i najbardziej kochającego partnera życiowego, jakiego tylko mogłam sobie wymarzyć...tak też jest z tym zapachem. Długo szukałam perfum, które sprawią, że moje serce mocniej zabije, i co? Amorków od razu nie poczułam, ale Cacharel stworzyło zapach, który jako jeden z niewielu nie drażni mnie, nie męczy, a wręcz poprawia nastrój :) można narzekać, że zapach jest mało oryginalny, że oklepany i jest milion innych lepszych, bardziej wyrafinowanych. Ważne dla mnie jest to, że sięgając po czerwoną buteleczkę mam poczucie bezpieczeństwa, tak jak bym znalazła się w ramionach mojego Męża :) to on odmienił moje życie na lepsze, mamy śliczną córeczkę i jakoś sobie idziemy razem przez życie. Bez fajerwerków, bez wielkich przygód, za to jesteśmy dla siebie najlepszymi przyjaciółmi i darzymy się miłością. Myślę, że Amor Amor zostanie ze mną na długo i nawet jeżeli inny zapach na chwilę zawładnie moim nosem, na pewno będę sięgać po mój miłosny eliksir, by przypomnieć sobie w jak cudowny sposób przyjaźń potrafi przerodzić się w kochanie ;) aż mi się łezka zakręciła w oku...

    Pozdrawiam serdecznie :)

    Fb: Karolina Kozdrowiecka.

    OdpowiedzUsuń
  10. Największą miłością darzę perfumy Alien Muglera. Dlaczego ? No właśnie..,dlaczego ? Ciężko mi ubrać w słowa to co czuję po rozpyleniu Aliena .Mogłabym tymi perfumami oddychać a jednocześnie dozuję tylko na szalenie ważne wydarzenia i zawsze wspominając wiem że Alien mi wtedy towarzyszył.Mąż uwielbia wtulać się w ten zapach.Twierdzi też że idealnie ze mną współgra i nawet nazwą perfumy gdzieś się wkuły.Bo ja często po niebie oczami wodzę, nocą rozpoznaję gwiazdozbiory i czekam do zimy na ten ulubiony, to i nazwa ''Obcy'' nie jest przypadkowa ;) I chyba coś w tym jest. Wtedy też Alien pachnie najpiękniej ,właśnie zimą.Jeszcze nie tak dawno szukałam ''swojego'' zapachu ,przetestowałam masę próbek ale już wiem że jest nim właśnie Alien.To po niego sięgam nie najczęściej, nie byle kiedy ,ale w tych chwilach kiedy czuję że wydarzy się coś, co będzie miało dla mnie duże znaczenie. Bo mój 'Obcy'' jest jak oswojony tygrys,piękny ,puchaty i niezwykły ale nie kapryśny. Różnie się potrafi ułożyć,wychwytuje zmiany temperatur i otula mnie woalem zapachu, ale nigdy nie zbzikował ,zawsze są to zmiany subtelne.Prawdziwy Signature Scent,teraz to wiem, to zapach który reaguje na nas ,na to co się w okół nas dzieje, wibruje i wybija przeróżnie ale nigdy nie zdradza.Zawsze jest gdzieś tym naszym pięknie pachnącym przyjacielem, choć w lekko innej postaci, jakby chciał nas wciąż zadziwiać i o sobie przypominać. Oczywiście nadal będę odkrywać inne zapachy , bo po prostu to kocham, ten dreszczyk emocji przed pierwszym psiknięciem,to być albo nie być, kiedyś na mojej półce ale Alien ...do dziś potrafi mnie zaskoczyć, zawsze miło i nie wiem kto tu kogo wybrał...ja ''Obcego'' czy on mnie :)

    Pozdrawiając życzę wszystkiego dobrego w Nowym Roku ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jeszcze nazwa z Fejsa ; Bogusia Ćwiek ;)

      Usuń
  11. zdecydowanie mój nr 1 to Coco Mademoiselle
    "Kobieta, która nie ma swoich ulubionych perfum, jest jak kobieta bez przyszłości. ..."!!! zakochałam sie niemal od pierwszego "spotkania"z tym zapachem,miłością pierwszą, żarliwą, namiętną.....

    OdpowiedzUsuń
  12. Największą miłością darzę perfumy Cinema od YSL...
    Mówi się, że zapach jest językiem, który nie potrzebuje słów - zrozumiałam znaczenie tych słów własnie dzięki tym perfumom, chociaż przyznaję - nie była to miłość od pierwszego wejrzenia...
    Według mnie Cinema nie jest zapachem, który sprawia, że stajesz jak wryty na ulicy i szukach jego źródła. Nie. Z tym zapachem, przynajmniej w moim przypadku, było jak z powolnierozwijającą się akcją filmu, który z każdą sceną sprawia, że nie możemy się od niego oderwać, chociaż pierwsza scena nie zapowiadała trzęsienia ziemi ;)
    Cinema to zapach, z którym trzeba się lepiej poznać, docenić, z tymi perfumami czuję się jak gwiazda niemego kina...Jak dama ze sznurem absztyfikantów, diwa, femme fatale.

    na fb katarzyna sobczyk lenart, pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  13. ... Miss Dior Cherie. Są to moje ulubione perfumy, zarezerwowane na specjalne okazje, przechowywane w ustronnym miejscu, szanowane i... kochane:) Od nich "zaczęło się" się moje małżeństwo, ponieważ mój niedoszły wówczas mąż kupił mi je właśnie na tę okazję. One też zapoczątkowały mojego lekkiego bzika na punkcie perfum, a także były pierwszymi "poważnymi" perfumami w mojej kolekcji... Do tej pory są moim numerem 1! Pisząc te słowa już tęsknię do ich zapachu... Perfumy, za którymi się tęskni? TO MUSI BYĆ MIŁOŚĆ:)

    Anna Biernacka-Procyk

    OdpowiedzUsuń
  14. "Największą miłością darzę perfumy Chanel Eau Fraiche i mam do nich ogromny sentyment ponieważ parę lat temu dostałam je w prezencie na urodziny od mojej cioci chrzestnej. Miałam wtedy 26 lat i przyznam szczerze że wcześniej nigdy nie miałam takich drogich perfum . Nawet nie śniłam o posiadaniu tak pięknego zapachu - zapachu radosnego, który ujmuje nie tylko lekkością, ale również subtelną świeżością. Nadaję się dla osób młodszych i starszych a dla mnie był on strzałem w 10. Po tych urodzinach moje okno na świat perfumeryjne dopiero się otworzyło. Zaczęło mnie interesować to kto wypuszcza na rynek konkretny perfum, jakie poszczególne kompozycje zapachowe wchodzą w jego skład i jakie są ceny tych cudnych buteleczek. Dziś posiadam w swojej kolekcji kilka przepięknych zapachów i wiem, że jestem nałogową perfumoholiczką  Z całego serca dziękuje cioci za tak wspaniały prezent, po który sięgam bardzo często i za każdym razem myślę właśnie o niej. „ Na Fb - Patrycja Maćkiewicz

    OdpowiedzUsuń
  15. Największą miłością darzę perfumy... słodkie, ulepkowate, oblepione cukrem, karmelem, polane czekoladą i obsypane waniliowymi wiórkami. :) W moim wypadku to choroba nieuleczalna i czasem zastanawiam się, czy z moim węchem jest wszystko w porządku. Jestem jak pszczoła, osa albo wygłodniały niedźwiedź i lecę do wszelkiej słodyczy. Naprawdę. Większość posiadanych przeze mnie perfum część ludzi określa jako "ulepki" i zastanawia się, czy kiedyś nie zostanę zaatakowana przez rozochocone zapachem pszczoły. Albo niedźwiedzie! :)

    Z konkretnych zapachów największym sentymentem darzę perfumy, które Yves Rocher wycofało ze sprzedaży lata świetlne temu i planowałam nawet przeprowadzić strajk głodowy pod ich siedzibą. Rose Ispahan - bo o nich mowa - to zapach, który mnie obezwładnił od pierwszego powąchania. Róża, wanilia, mimoza, paczula i ambra okraszona nieco pikantnymi przyprawami. Mocny, niebywale słodki, obezwładniający! Czułam się w nim jak wszystkie nieprzyzwoicie bogate bohaterki "Mody na sukces" razem wzięte. Jakiś czas temu upolowałam w internecie miniaturkę tego zapachu i ją... schowałam. Czasem otwieram, kroplą smaruje nadgarstki, zachwycam się i znów chowam buteleczkę. Nie wybaczę Yves Rocher wycofania tego zapachu. :)

    Na FB jestem jako Marta Gawrońska

    OdpowiedzUsuń
  16. Największą miłością darzę perfumy kwiatowo - owocowe, ale nie duszące. Do nich należy niewątpliwie woda perfumowana AN`NA ANNAYAKE. Za co kocham? ...za delikatny, zwiewny, elegancki i owocowo- kwiatowy zapach - idealny dla mnie, romantyczki takiej jak ja. Zakochałam się w niej od pierwszego "powąchania";) Zakochałam się również w niej za minimalizm flakonu i będzie na pewno kolejnym flakonem do mojej kolekcji, którą tworzę od niedawna ;) Darzę miłością zatem za oryginalny, niesamowity zapach, trwałość i minimalizm ;)
    Na FB jestem jako JaNina Mazurek

    OdpowiedzUsuń
  17. Największą miłością darzę perfumy „Opium” Yves Saint Laurenta: zapach ciężki, gęsty, zwracający uwagę, niepokojący (dla innych), ale przyjemnie ciepły, zniewalający i nieco senny pod koniec (dla mnie).
    Już moje pierwsze spotkanie z Opium było... nie do zapomnienia, bo wypsikana po uszy nie mogłam po drodze trafić w chodnikowe kwadraty, ale jakoś trafiłam do celu:) I mimo tego, zakochałam się w YSL po czubek nosa. Teraz już wiem, że jest to ten zapach, który trzeba dobrze poznać, by móc się cieszyć jego obecnością bez ciężaru gęstych nut.
    I jest to zapach, który zbiera więcej pytań niż komplementów, z moim ulubionym na czele: „To są perfumy?”. Nieobliczalność...coś idealnie w moim stylu (może nie bez powodu brat nazywał mnie kiedyś czarownicą na przemian z kaczką dziwaczką:)
    I nic na to nie poradzę, że ubierając się w ten zapach słyszę w mojej głowie nieco psychodeliczny utwór „In-A-Gadda-Da-Vida” (w bardziej czytelnej wersji: "In the Garden of Eden") Iron Butterfly: „Oh won'tcha come with me, and walk this land?” Piosenka o rajskich ogrodach, lecz spowitych ponurą mgłą tajemnicy. Nie mogłabym inaczej opisać tego kuszącego paradoksu, który towarzyszy mi, gdy mam na sobie te perfumy. Zarówno klimat, jak i długość idealnie odzwierciedlająca zapach i trwałość Opium (singiel trwa 17 minut, czyli całkiem sporo:). Poza tym , YSL tym zapachem, podobnie jak wspomniany zespół opisanym singlem, sporo namieszał w swojej przestrzeni, a dziś to po prostu klasyka, dość osobliwa, ale nigdy nie dająca się zapomnieć i lubię to :)

    FB: Małgorzata Spychała

    OdpowiedzUsuń
  18. Największą miłością darzę perfumy... Dior Addict, HypnCalvina Kleina Euphoria, Truth,, Thierry Muglera za ALiena i Angela, D& g za 3 l IMPERATRICE, Hugo Boss za Deep Rose. i tak długo modę wymieniać, nie mogę się zdecydować które są mi najbliższe, którymi chę pachnieć najczęściej, mogę zmieniać je do woli i co dzień, oczywiście powtarzają się. Są moich drugim ubraniem, czuję się taka wielka a mam 157 cm wzrostu. Ale nie wyobrażam sobie gdyby perfum nie było na świecie. Było by bardzo nieciekawie ,smutno i niepachnąco. A moje pierwsze perfumy to Coty Masumi, potem były Blase. Ale te sprzed 25 lat, tak mam dużo lat ale to nie przeszkadza mi kupować coś nowego, o pięknym zapachu jak Miss Dior, prawda że piękny, otic poison, naprawdę czuję się taka szczęśliwa, jakby mi urosły skrzydła. Ale zawsze chcę mieć Thierry Muglera Angela, to jest mój faworyt który podbił moje serce już dawno temu i co jakiś czas kupuję nową butelkę, i czuję się jak anioł, lekko, z głową w chmurach, i drugi faworyt który chcę żeby zawsze był na mojej półce to Calvin Klein Obsession EDP. Tak są ciężkie, ale jakie kobiece.

    OdpowiedzUsuń
  19. moim ukochanym miłosnym zapachem jest Eternity Calvina Kleina jest moja osobistą wizytówką

    Przyznam że uwielbiam ten zapach. Nie jest to przecież morderczym ciężkim zapachem ani zapachem retro.
    To mieszanka kwiatów, subtelnych nut zielonych i piżmowej bazy.

    Jest zapachem, który wałkuje się dziś niemal bez przerwy w światowej perfumerii, i coś w czym konkurencja jest olbrzymia.

    Mnie Eternity urzekło 18 lat temu zrobiło jednak niesamowite wrażenie powaliło mnie i tak trwa do dziś..

    Są dla kobiety pełnej temperamentu ale klasycznej.
    na moim ciele rysuje na skórze drzewny, przykurzony, ale zimny i lekko kosmiczny obraz.

    A jak ja odbieram to cudowne pachnące marzenie? To kwiaty, kwiaty i jeszcze raz kwiaty. Nie jednak głośne i wulgarne, ale zimne, delikatne.
    Pojedyncze łodygi i kielichy wyglądają wręcz jak spowite jedwabiem..... Kompozycja zdaje się subtelnie błyskać na skórze..... W początkowych fazach to zapewne wina cytrusów, później jadowitych płatków heliotropu.

    W każdym jednak momencie Eternity budzi skojarzenia z cielesnością, z kostką lodu, która roztapia się na plecach....
    Taki mariaż zmysłów...

    Nie podejmę się rozkładu tej kompozycji na części pierwsze, bo jest zbyt dokładnie zmieszana, zbyt spójna.

    Żadne elementy nie wybijają się w niej i tym samym tworzą bardzo harmonijną całość po prostu miłość cielesność zmysłów i zapachów....

    Nie dziwię się, że nie zniknęły z rynku. Doczekały się mnóstwa klonów, ale żaden z nich nie pobił pierwowzoru.

    Z drugiej strony przeciętna klientka perfumerii nie zobaczy tych wszystkich niuansów, o których piszę powyżej. Dlaczego więc Eternity tak kocham za to ze są dają poczucie cielesności i kobiecości ...

    uwielbiam nimi pachnieć i być nimi obdarowywana po prostu mój zapach..
    FB Beata Koziewicz

    OdpowiedzUsuń
  20. Największą miłością darzę perfumy Jo Malone. Zapachów tej marki jest bardzo dużo, najstarszy powstał w 1990 a najmłodszy w 2015 roku. Wiele z nich testowałam na sobie dłużej lub krócej, kilka wąchałam tylko w perfumerii i powiem szczerze, że uwielbiam je wszystkie. Natomiast ciągle wracam do tych najukochańszych Jo Malone Pomegranate Noir.
    FB Maria Ochijewicz
    Jest to zapach nierozerwalnie kojarzony z najlepszymi momentami w moim życiu, był ze mną od wczesnych lat młodzieńczych, przez okres dojrzewania, pierwszych miłości, aż do dorosłego poważnego życia.
    Poznałam i pokochałam je dzięki wujostwu z UK, od których dostałam w prezencie swoją pierwszą buteleczkę (30 ml). Kolejne kupiłam już sama za pierwsze zarobione, podczas wakacji w UK, pieniądze. Wyobrażacie sobie z jaką nieopisaną radością wyszłam z perfumerii? To był naprawdę cudowny czas...
    Po zdaniu egzaminów maturalnych dostałam od rodziców prezent, zapakowany w śliczny pudrowy papier - następną buteleczkę mojego adorowanego zapachu.
    Później były pierwsze zauroczenia, randki, spacery za rękę, dziwne motyle w brzuchu, a towarzyszyła tym wydarzeniom ta jedna jedyna aromatyczno-owocowa mieszanka.
    Kolejne lata upływały, a wraz z nimi unosił się zapach m.in. maliny, granatu, konwalii, jasminu, goździków...W końcu przyszedł czas na najważniejszy dzień życia - dzień mojego ślubu! Kiedy szłam do ołtarza, kiedy przyrzekałam miłość i wierność aż do śmierci, kiedy wirowałam na parkiecie podczas pierwszego tańca, Pomegranate Noir był ze mną :) Czułam go tak dokładnie, jak mężczyznę swojego życia, który trzymał mnie w ramionach...
    Pewnie nie raz, tak jak to bywało w przeszłości, "zdradzę" moje Pomegranate Noir z CK In2U lub Givnechy Le Secret, ale zawsze będę powracała, jak córka marnotrawna, do najukochańszego zapachu Jo Malone. One są jak najlepsza przyjaciółka!

    OdpowiedzUsuń
  21. Chloe to jest to. Wiem, że niestraszne mi żadne przeszkody, gdy czuję na swej skórze zapach tej perfumowanej wody. Dodaje mi szyku i pewnosci siebie, choć stąpam twardo po ziemi czuję się z nim jak w niebie. Chloe to piekny zapach: kobiecy,kwiatowy, gra piekną symfonię z nut serca i glowy. Choc na polce nie jest jedynym flakonem, przyciaga wyrok klasycznym eleganckim fasonem. Są w mej kolekcji inne zapachy, nie przeczę, kiedy ich uzywam nie czuję ze grzeszę, lecz zawsze wiernie wracam do Chloe klasycznego, mojego zapachu absolutnie najulubieńszego.

    Fb Ewa Kida

    OdpowiedzUsuń
  22. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  23. Największą miłością darzę perfumy Amor Amor,ponieważ otrzymałam je od mojego ukochanego męża na samym początku naszej znajomości! Zakochałam się w nich tak samo jak w zapachu Amor,Amor,ponieważ uwodzą,kuszą i otulają mnie przyjemną słodyczą;) To perfumy podarowane od serca do serca i dlatego darzę je tak wielką miłością <3
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń