Zapach szczęścia

Jak pachnie Twoje szczęście? Moje jak truskawka w śmietanie lub limetka posypana startą wanilią.



Piękna, ciepła, złota jesień chyli się już ku końcowi. Świadczą o tym coraz bardziej ogołocone gałęzie drzew, krótkie dni oraz przenikliwie chłodne poranki i wieczory. Słońce chowa się za chmurami i już prawie całymi dniami się zza nich nie wychyla. Za oknem dominuje szarość, a w nas budzi się melancholia i tęsknota... Aby się ustrzec przed tymi nieprzychylnymi uczuciami każdy z nas ucieka w swoje sposoby - fitness kluby, masaże, ciepłe kąpiele czy choćby seriale telewizyjne. Ja podzielę się moim niezawodnym sposobem na chandrę: w ręku książka a w powietrzu unoszące się zapachy.

Naprawdę mało jest rzeczy, które potrafią w sekundzie poprawić mi humor. Nie żebym była jakąś kapryśną osobą, wręcz przeciwnie - codziennie dostrzegam piękno wokół siebie i potrafię być za nie bardzo wdzięczna. Jednak jestem tylko człowiekiem (w dodatku kobietą!) i zdarza mi się mieć tzw. gorsze dni. Świat staję się wtedy zły, smutny i wydawało by się, że nie pozostaje nic innego jak tylko usiąść i płakać. I właśnie w takich momentach pojawia się myśl, że przecież mogę sprawić, że za 5 minut smutek minie, a ja z radości będę tupać nogami :)




Do walki z melancholią potrzebuję dwóch, ewentualnie trzech składników: wspaniałej książki, zapachowej świecy oraz kubka ciepłej kawy. Teraz, kiedy o tym piszę, już nie mogę się wprost doczekać momentu, jak zamknę komputer i pójdę oddać się lekturze w tak oborowym towarzystwie:) Takie metody wydają się być banalne, ale tak naprawdę dają niesamowicie energetycznego "kopa", którego czasem trzeba dostać, by nie zacząć użalać się nad sobą. Z drobnych rzeczy, które dają szczęście, składa się całe nasze życie. Dla mnie takimi małymi szczęściami są chwile, kiedy mogę zatopić się w pasjonującej książce, popijając pyszną kawkę i wdychając wspaniały aromat świec. Jestem w niebie...

Świat od dawien dawna stosuje zapachy w leczeniu różnych schorzeń. Przykładem tego jest aromaterapia. Istnieją zapachy nie tylko poprawiające samopoczucie, ale i rozluźniające, dodające energii czy uspokajające skołatane nerwy. Moimi ulubionymi, posiadającymi wszystkie te cechy jest wspomniana truskawka w śmietanie, limonka z wanilią oraz sama wanilia. Wszystkie od firmy, która według mnie powinna otrzymać zapachowego Oskara - Yankee Candle.

A kiedy akurat nie mam pod ręką książki, ten artysta potrafi doprowadzić mnie do czystej ekstazy swoim cudownym, ciepłym głosem:



Jestem bardzo ciekawa Waszych sposobów na jesienną chandrę!

Zdjęcia pochodzą ze stron: aromaterapia.org.es; arceapilloledisalute.com.

15 komentarzy :

  1. Yankee Candle <3 Mój sposób na chandrę to się wypłakać, a potem zobaczyć komedię

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też dobry :) Choć mnie ostatnio komedie bardziej irytują niż śmieszą... Polecasz jakąś?

      Usuń
  2. lubię takie teksty :)
    u mnie chyba jest podobnie jesienną porą, książki są w obrocie stale, ale świece zapachowe zdecydowanie podczas dni zimniejszych płoną częściej i w kominku tak pięknie się tli...przyznaj no się - co teraz czytasz :) buziak dla Ciebie - chandrze a kysz!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz kominek? Szczęściara :) Obecnie mam fazę na kryminały - kończę "Obiecaj mi" Cobena, a w kolejce czeka zniecierpliwiony "Dom przy plaży" Pattersona :)

      Usuń
  3. Książka, kako, tak jak napisała Viola ogień w kominku i zapach z nutą czekolady albo rumu o jeeee :)

    OdpowiedzUsuń
  4. oczywiście miało być kakao ale może też być kako hahahaha :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zabiłaś mnie tym kako :D
      I jesteś kolejną szczęściarą z kominkiem! :)

      Usuń
  5. Widzę, że perfumoholiczka ma też bardzo dobry gust muzyczny. Płyta Howarda towarzyszy mi od tygodnia i uważam ją za jedno z najlepszych muzycznych odkryć tej jesieni.

    Pozdrawiam,
    Grzegorz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Muzyka Howarda to dla mnie istne objawienie - i starsza i nowsza płyta sprawia mi ogromną przyjemność. Mogłabym go słuchać bez końca!

      Usuń
  6. Też więcej czytam jesienią i piję herbatki owocowe :-) Ale świec zapachowych nie lubię, dostałam kiedyś waniliową YC i chociaż lubię wanilię nie mogłam znieść tego duszącego zapachu.
    Basia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę? Ja kocham wanilię w wydaniu YC :)
      Herbatki owocowe, zwłaszcza te doprawione miodem również należą do moich małych przyjemności :)

      Usuń
  7. Miałam pytać co czytasz, ale już napisałaś w komentarzach :) Też palę YC, praktycznie non stop. Uwielbiam gdy wchodzę do domu po dłuższej nieobecności i czuję ten piękny zapach. Obecnie pali się u mnie Black Coconut - polecam. Mam też słabość do zapachów z "męską nutą" dlatego lubię November Rain i Blissful Autumn (i te nazwy też uwielbiam:)). Ostatnio kupiłam sobie też figę, białą brzozę i lawendę (jeśli byłaś u mnie to może pamiętasz, że mam na nią fazę :)). Niestety, wspomniana przez ciebie limonka z wanilią zupełnie mi nie podeszła :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, zdążyłam zauważyć, że Ty również masz bzika na punkcie wosków YC :) Ja lubię słodkości, dlatego dla mnie np. lawenda to zapach odstraszający :) Wanilię z limonką poczułam pierwszy raz będąc w salonie Lilou - a że ich biżuteria jest moim kolejnym uzależnieniem, pokochałam też ten zapach. Taka jestem sentymentalna :)

      Usuń
  8. Dobre wino plus dobra książka, a w tle YC- mój ulubiony to Nature's Paintbrush i Vanilla Lavender- niestety ten pierwszy właśnie wycofany, a drugi wciąż niedostępny w Polsce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolejna fanka YC się kłania :) Ja winka nie preferuję ze względu na migreny, ale sprawa oczywista, że jest to trunek posiadający o wiele większą moc rozluźniającą aniżeli kawa :)

      Usuń