Guerlain Samsara

Guerlain Samsara - zapach odradzający się wciąż na nowo




Słowo "Samsara" według wiary buddyjskiej oznacza "wieczne odrodzenie" - cykl życia, śmierci i ponownych narodzin. Nurt ten jest mi szczególnie bliski, z uwagi na moje ogromne uwielbienie i wiążące się z tym zainteresowanie wschodnimi kulturami oraz filozofiami, z buddyzmem na czele. Tym bardziej perfumy o tak znaczącej nazwie powinny wzbudzić we mnie zachwyt. W dodatku pracował nad nimi nie kto inny jak  mistrz Jean-Paul Guerlain. Niestety tak się nie stało, czego bardzo żałuję - Samsara to pachnidło kompletnie nie w moim typie.

Czytając liczne o nim recenzje, spodziewałam się bardziej orientu niż pudru. Samsara natomiast okazała się na mnie kompozycją pudrową i mleczną. Pomimo przebijających się gdzieniegdzie nut zielonych i kwiatowych,  to głównie irys w połączeniu z mocnym sandałowcem odpowiada za jej woń. Samsary nie chciałabym zatem nosić na sobie, jednak dla osób lubiących tego typu pachnidła z pewnością jest to perełka.

Dla kogo zatem stworzona została Samsara ?

Zdecydowanie dla fanek zapachów słodko-pudrowo-mydlanych. Początek bowiem stanowi według mnie właśnie puder - taki przeleżany w kosmetyczce, pachnący subtelną różą i mydłem. Wtóruje mu gorzko-cytrusowa bergamotka, czająca się zza dołączonego do niego puszka. Aromat ten trwa przez jakiś czas, wprowadzając błogi nastrój, aż tu nagle zjawia się ciężkie, wilgotne, trochę jakby nie z naszej epoki drewno sandałowe.

Jego występ traktuję jednak "in plus", ponieważ dawno nie wąchałam tak dojrzałego, intensywnego i mocnego sandałowca. Większość dzisiejszych perfum posiadających go w składzie jest tępa i nijaka, tutaj jest natomiast zupełnie inaczej - sandałowiec burzy sielski spokój i prawie dusi swym głębokim aromatem. Pod koniec emanacji zapachu da się wyczuć jeszcze delikatne, zapodziane gdzieś kwiaty: słodkie ylang-ylang i pudrowe irysy. Łączą się z drewnem sandałowym oraz różą i unoszą słodką mgiełką przez następnych kilka godzin.

Samsara poza tym, że jest kompozycją ciepłą i miękką, to przede wszystkim jest retro - przenosi nas w czasy, kiedy kobiety trzymały na toaletce jeden ukochany zapach i był on dla nich synonimem prawdziwego luksusu... Być może Guerlain właśnie takie odrodzenie miał na myśli, nadając imię tej niedzisiejszej kompozycji?

Guerlain

Perfumy Samsara powstały w 1989r. Do życia powołał je Jean-Paul Guerlain, prawnuk założyciela marki oraz ostatni twórca zapachów wywodzący się z tej znakomitej rodziny.

Skład perfum:
brzoskwinia, ylang-ylang, bergamota, sandałowiec, jaśmin, irys, narcyz, róża, fiołek, żywica bursztynowa, piżmo, wanilia



7 komentarzy :

  1. Ostatnio mam odrzut od stylu retro w zapachach,,,ale był kiedyś okres całkowitej fascynacji:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam inaczej - podziwiam kunszt perfum retro, jednak nie na sobie :)

      Usuń
  2. Lubimy się z Samsarą :) miałam raz ich flakon

    OdpowiedzUsuń
  3. Jest piękna ,nie znam niestety starej wersji.Z pewnością była piękniejsza,bo to,że przeszła reformulację czyli podzieliła los innych piękności "z duszą" jest pewne.
    Mam edp.,ale uważam ,że jest przytłumiona,została odarta ze swej doskonałości.
    Jednakze bardzo lubię i chętnie po nią sięgam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również nie znam starej wersji, domyślam się że była cięższa, gdyż dzisiejsze trendy narzucają perfumiarzom tworzenie lekkich kompozycji, a szkoda.

      Usuń
  4. Miałam miniaturkę Samsary w wersji Extract i jest ona wiele cięższa, bardziej sandałowa i waniliowa. A co za tym idzie, cieplejsza, o wiele bardziej balsamiczna i długotrwała niż EDP. Mimo to jednak, EDP wciąż ma swoją klasę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba większej ilości sandałowca bym nie zniosła :) Już w wersji edp mam wrażenie, że jest go odrobinę za dużo - są jednak tacy, którzy przepadają za tym aromatem, pewnie dla nich powstał Extract

      Usuń