Uczucia zawarte we flakonie

Naszła mnie refleksja - czy perfumy można kochać? I czy jest to miłość odwzajemniona?



Być może nie jesteście tego świadome, ale istnieje ogrom osób, traktujących perfumy jak jedne spośród wielu kosmetyków lub zupełnie nie przywiązujących do nich wagi :) 

Podam przykład - będąc jakiś czas temu u fryzjera, zeszłyśmy z moją fryzjerką (zupełnie niechcący) na temat perfum. Stwierdziła, że musi sobie sprawić jakieś nowe, ponieważ od kilku lat używa tego samego zapachu i już jej się znudził (!!). Nieomal osłupiałam.... Ona natomiast parsknęła śmiechem, gdy przyznałam się jej do prowadzenia w temacie perfum bloga i z racji tego poznawania tygodniowo przynajmniej kilku nowych zapachów. W końcu obydwie zaczęłyśmy śmiać się z siebie nawzajem i kręcić głowami z niedowierzania.

Owa fryzjerka nie jest jedyną osobą, która nie dość, że posiada w domu tylko jeden flakonik perfum, to w dodatku nie ma fioletowego pojęcia o nowościach zapachowych. Nową butelkę kupuje wówczas, gdy widzi, że kończy się "stara", poza tym robi to najczęściej przez internet, przez co traci możliwość poznania innych kompozycji.



Takich osób nie spotykam jednak na moim blogu! Większość z Was lubuje się w zapachach i zna ich potężne ilości. Wiecie jak ich używać, jak je przechowywać, gdzie kupować i jesteście doskonale obyte w zapowiedziach i pachnących nowinkach.
Po prostu darzycie perfumy miłością. Flakony traktujecie jak trofea, zbieracie pieniądze na nowy nabytek, choć Wasze półki uginają się już pod ciężarem wspaniałych zapachów...

Zdajecie sobie sprawę z tego, że perfumy mają potężną moc! Te z nas, które je kochają, posiadają zapewne w swojej kolekcji kompozycje przywołujące wspomnienia - na przykład romantycznej randki, spontanicznych wakacji, pierwszego pocałunku, zachodu słońca nad morzem itd. Aromaty silnie wiążą się  z przeżywanymi przez nas emocjami, choć nie zawsze jesteśmy tego świadome. Dopiero po pewnym czasie, gdy emocje opadną, a do nozdrzy dopłynie znany zapach, na twarzy pojawia się uśmiech, a w sercu tęsknota. Perfumy potrafią być idealną retrospekcją naszych wspomnień. Aby tego doświadczyć, wystarczy wytężyć zmysł węchu,  być otwartym na nowe doznania zapachowe i je obserwować.

Miłośnicy i Miłośniczki perfum, pamiętajcie jednak, że Wasz zapach mówi o Was więcej, aniżeli ubiór -  jest bowiem odbierany przez otoczenie intuicyjnie. Dlatego tak ważne jest, abyście wiedzieli, jakie akordy do Was pasują i podkreślają Waszą osobowość. Nigdy nie używajcie perfum, które się Wam nie podobają lub nie współgrają z Waszym charakterem. To tak, jakbyście założyli żółte kalosze na kolację w wytwornej restauracji. W swoich ulubionych zapachach musicie czuć się niczym w drugiej skórze - tylko w ten sposób odwdzięczą się, spowijając swego "nosiciela" tajemniczą i uwodzicielską aurą. A czymże jest Miłość, jeśli nie wzajemną wymianą uczuć? :)




8 komentarzy :

  1. Jak śmiała Cię wyśmiać?? Chyba bym ją palnęła i wyszła!
    A co do perfum masz rację. Można je kochać, bardzo. Potrafią wprawić w świetny nastrój

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Śmiech to zdrowie :)
      Generalnie zadaniem perfum jest wprawienie nas w dobry nastrój, polepszenie samopoczucia, dodanie odwagi czy pewności siebie. Dlatego używanie ich jest takie uzależniające:)

      Usuń
  2. Zastanawiałam się kiedyś nad taką sprawą... Są osoby, które perfumy traktują jako kosmetyk, albo zbędne burżuazyjne artefakty. Mają do tego prawo. Ale gdybyś osobie tego typu powiedziała, że masz np. 50 flakonów perfum, to posądziliby Cię, że nie masz poukładane w głowie, a potem zostałabyś sprawdzona przez skarbowych speców.
    Takie osoby często wydają na samochody, dom, wakacje -najlepiej jak najdalej, tylko po to żeby było o nich słychać. Nie rozumieją, że perfumy mogą być dla kogoś tak ważne, jak piszesz. Żal mi takich osób(znam takich wieeeeele), a Tobie dziękuję za zmuszenie mnie do refleksji :P

    Mam całą masę zapachów, które po prostu z czymś się kojarzą, bo towarzyszyły mi w ważnych chwilach. A najdziwniejsze i zarazem najpiękniejsze jest to, kiedy poznaję perfumy i kojarzą mi się z dzieciństwem. I wiem, że nie były one wtedy dostępne w sprzedaży. Ale jakiś ich element przywołuje coś z dawnych lat. Piękne..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja Tobie dziękuję za miły komentarz :)
      Niech każdy robi to, co lubi a świat stanie się lepszym miejscem :)
      Fajnie się masz - ja jeszcze nie spotkałam perfum przywołujących mi na myśl dzieciństwo. Musiałabym spotkać taki pachnące np. gumą do żucia "Donald" - to byłoby coś!

      Usuń
  3. Bardzo trafna refleksja w ostatnim akapicie :) Ja też jestem niezrozumiana w swoim otoczeniu, choć moja kolekcja perfum wcale nie jest tak spora, zawsze spotykam się z jedną reakcją "po co Ci tyle tego?"

    Zbliżają się urodziny, a mnie korci i korci na kolejny flakon, mąż się chyba zlituje i kupi w prezencie. Wciąż waham się między Love, Chloe i TM Alien (to chyba jedne z Twoich ulubionych?). Chyba zdecyduje się na te drugie, będą idealne na nadchodzącą jesień/zimę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak - wszelkie odmiany Alien'a oraz Angel'a to moje niezaprzeczalne ulubieńce, więc jak takie dylematu bym nie miała :)
      Angel na jesień jak znalazł! Choć ja bardziej preferuję wersję edt niż edp - jest lżejsza i ma fantastyczną projekcję :)

      Usuń
    2. Miałam na myśli Aliena :) Angel jak na razie wystarcza mi w próbkach, wciąż się przełamuję jeśli chodzi o ten zapach, ale na mnie chyba nie pachnie najlepiej.

      Usuń
    3. A to dokładnie to o o czym pisałaś. Jeśli zapach do Ciebie nie pasuje - nie noś go :)

      Usuń