L’Eau Serge Lutens

Awangardowa "szklana wełna" to najbardziej syntetyczny zapach, z jakim miałam 
przyjemność obcować. 
To perfumy z kategorii ciekawych, innych, jednak absolutnie nie pięknych.




W składzie zapachu L'Eau Serge Lutensa znajdziemy takie składniki jak cytrusy, aldehydy, magnolia, mięta, szałwia oraz piżmo. Moim skromnym zdaniem to aldehydy, a nie cytrusy powinny znaleźć się na pierwszym miejscu, gdyż to na ich podstawie zbudowano całą kompozycję. 



Jak wspomniałam, szczypiące w nos chemiczne związki to pierwsze wyczuwalne akordy L'Eau. Chwilę to trwa, zanim mój zmysł węchu zacznie wyczuwać coś innego - coś na kształt liści świeżej mięty wirujących nad basenem z mocno chlorowaną wodą. Pojawia się też sok z cytryny.
Podobno w perfumach tych zamknięta została czystość oraz świeżość. O ile skład jak najbardziej na to wskazuje, o tyle moje odczucia są zupełnie inne. Nie każdemu z nas odór wypolerowanej domestosem toalety kojarzy się bowiem z czystością. Dla mnie jest to trudny do wywietrzenia drażniący zapach chemikaliów. Aromat ten na szczęście w dość szybkim tempie się ulatnia i po ok.30 minutach  na skórze pozostaje tylko delikatna, świeża, cytrusowo-wodna nutka.



Nie mam pojęcia, jaki obraz powstał w głowie znakomitego Serga, że skłonił go do stworzenia czegoś tak dziwnego. W swoim zdaniu czuję się jednak odosobniona, ponieważ zaglądając na portal fragrantica.pl da się zauważyć, iż zapach ten ma więcej wielbicieli aniżeli wrogów.

L'Eau Serge Lutens to perfumy uniseks - ja nie wyobrażam sobie w tym tworze ani pięknej kobiety ani dojrzałego mężczyzny. To zapach raczej dla młodej i niezdecydowanej osoby, która czerpie z życia pełnymi garściami i nie zastanawia nad takimi "pierdołami" jakimi są według niej perfumy. Może pachnieć byle czym, byle było w miarę świeżo...

Do tej pory perfumy Lutensa były moją miłością. Po L'Eau odczuwam niesmak, jednak nie na tyle silny, by nie sięgnąć po jego kolejne kompozycje :)


8 komentarzy :

  1. aż mi się nie chce wierzyć że Mistrz mógł wydać na świat coś takiego!!! Oj musiał mieć zły czas w życiu jak go komponował inaczej wytłumaczyć się nie da,,,przecież wszystkie inne jego zapachy to dzieła!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiadomo co siedzi w głowie mistrza :) Może miał ochotę na odmianę, chciał poeksperymentować. Zobaczymy, w jakim kierunku dalej pójdzie.

      Usuń
  2. O tym Lutensie słyszałam już tyle skrajnych opinii, że czas chyba samej się z nimi zmierzyć.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zapowiada się prawdziwe cudo-dziwo.
    Najważniejsze, że jest oryginalnie. Lutens się niczego nie boi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziwo jak najbardziej. Cudo to według mnie za wielkie słowo :)

      Usuń
  4. Czytałam wiele opinii na temat tego zapachu. I rzeczywiście jedni go uwielbiają, inni nie znoszą. Ja się nie wypowiem, bo go nie znam, ale już po nutach widzę, że raczej by mi się jednak nie spodobał.............

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nuty wcale nie są takie złe. Można sobie dzięki nim bez problemu wyobrazić ten zapach. Niestety na skórze mogą się różnie zachować - na przykład tak, jak w moim przypadku :)

      Usuń