La Fin Du Monde Etat Libre d'Orange

Etat Libre d'Orange znów szokuje - perfumy nazywa La Fin du Monde, czyli Koniec Świata...
Jeśli tak miałby pachnieć mój ostatni dzień na Ziemi, jestem gotowa dziś umrzeć.




Oglądając spot reklamowy zapachu, uśmiecham się mimo woli. "We know how the end of the world will look. But the question remains HOW WILL IT SMELL?" W chwilę po pytaniu pojawia się grzyb atomowy oraz oznaczenie <promieniowanie radioaktywne>, na którym ukazuje nam się nazwa marki - Etat Libre d'Orange. W ostatnim momencie spotu wyłania się jeszcze krótki napis "La Fin Du Monde - there will be survivors". Genialne, prawda? 

Pachnidło to jest zapachem końca świata - czyli według Etat Libre d'Orange zapachem... popcornu, który w składzie figuruje na zaszczytnym pierwszym miejscu. Mnie popcorn kojarzy się z przepełnioną salą kinową i absolutnie nie wyczuwam go w tych perfumach ani przez sekundę. Czuję za to drzewo sandałowe, osłodzone pudrowym irysem i miękką watą cukrową. Akord kwitnącej na słońcu wiśni dodaje kreacji chrupkości i odświeża ją swym owocowym sokiem.



Nic tu jednak nie jest tym, czym być się wydaje! Składniki zuchwale śmieją się i drwią z każdego, kto je wącha i próbuje rozwiązać zagadkę, czym są w rzeczywistości.... nasionami marchwi? Kminem i sezamem? Styraksem? Czy może prochem strzelniczym?  

Za sprawą tak przedziwnych akordów perfumy nabierają tajemniczości, czule pieszczą zmysły, obezwładniają, upajają, pozwalają zapomnieć o świecie i poczuć błogostan. Krążą wokoło i spowijają swoim wdzięcznym, do granic możliwości uwodzicielskim aromatem.
Ten zapach będzie moją tajną bronią i nie zawaham się jej użyć...

Skład perfum:
popcorn, kmin, nasiona marchwi, sezam, pieprz z Madagaskaru, wetyweria z Haiti, frezja, drzewo sandałowe, ambrette, styraks, irys i proch strzelniczy.


2 komentarze :

  1. Ta marka potrafi zaskoczyć! Kiedyś miałam ich zapach, Like This chyba się nazywał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Like This - będzie w najbliższym czasie i o nich! :)

      Usuń