TOM FORD Jasmin Musk

Najelegantsza forma jaśminu, z jaką miałam do czynienia - Tom Ford Jasmin Musk







Oto ukazuje się migoczące piękno jaśminowego snu. Zapadam w niego lekko, pod puszystą, białą kołdrą. Moja głowa spoczywa na jedwabistej poduszce. Powoli zamykam oczy......

Na wstępie do snu pojawia się nutka ciepłego jaśminu - czystego, lekko kwaśnego i gumowego. Wiruje miękko w powietrzu nade mną, jest nieuchwytny i przejrzysty. Opada i oplata mnie swoimi śliskimi mackami. Wtem robi się nieco stęchły i odrobinę gorzkawy. Taki orientalny, choć wciąż nieśmiały. W niczym nie przypomina słodkiego, odurzającego jaśminu z Aliena. Jego senna wersja odarta jest z wszelkiej słodyczy. Pojawiają się spore ilości drewna sandałowego, które przenika przez zapach i tworzy mgiełkę uparcie układającą się na mojej skórze. Nie ma już odwrotu, woń mnie całą przenika. Pudrowości dodaje jej zapewne mydlany irys, który nadaje ton w bazie zapachu. Całość brzmi tak pięknie i subtelnie. Jasmin Musk jest wprost stworzony dla marzeń - tworzą razem magiczny duet, idealnie skomponowany, śnieżnobiały i elegancki.

Jasmin Musk to perfumy dla wielbicielki jaśminu, ponieważ cała gama akordów w tym zapachu tworzy tylko delikatną jego powłoczkę. Jaśmin jest tu najgłośniejszy, choć zmienia co chwila swoje oblicze. Na początku jest bardzo świeży, później staje się coraz gęstszy i ciężki, aby na koniec nabrać pudrowej słodyczy. 

Piękna projekcja oraz świetna trwałość.

Skład perfum: 
jaśmin, paczula, ylang-ylang, korzeń irysa, drewno sandałowe, labdanum, ambra, piżmo. 


5 komentarzy :

  1. Pięknie opisane, zapach czuję aż przez monitor, ale niestety jaśmin w prawie tak czystej postaci nie jest dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba bardzo lubić nutę czystego jaśminu, żeby pokochać te perfumy, więc domyślam się, że nie każdemu przypadną do gustu :)

      Usuń
  2. Kocham jaśminowce, wszystkie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja większość - czy wszystkie, o tym się jeszcze nie przekonałam :>

      Usuń
  3. Z jaśminowymi zapachami u nie bywa różnie, nie wszystkie mi się podobają. Takiego Aliena lubię bardzo, koło Jasmin Noir przechodzę raczej obojętnie, zaś wersji Mon Jasmin Noir zwyczajnie nie lubię. Mimo wszystko bardzo jestem ciekawa tej wersji :)

    OdpowiedzUsuń