SERGE LUTENS LA FILLE DE BERLIN

Perfumy Serge Lutensa skrywają w sobie miłość do podróży. Każdy zapach ma za zadanie opowiedzieć nam inną historię. W ich tle ukrywają się tradycje i kultury miast, ludowe pieśni oraz zapachy ulic i bazarów. Nie da się ukryć, że są to piękne zapachy i piękne opowieści. Dziś będzie o kolejnym - La Fille de Berlin.




"Nie używamy perfum wyłącznie po to, by ładnie pachnieć. Perfumy są indywidualnie wybraną drogą do wyrażenia własnej osobowości." - Serge Lutens








Zapach ten został doskonale zbudowany z najpiękniejszych ekstraktów róży i pieprzu. To minimalizm, który stał się przepychem. Bardzo skromny skład powoduje jednak bogaty odbiór. W perfumach mieści się zaledwie róża turecka, czarny i różowy pieprz, piżmo. Akordy subtelnie się przenikają, tworząc piękny obraz malowniczej krainy o wschodzie słońca.

Soczysta i świeża różyczka przywołuje mi na myśl malinowy sok, ewentualnie rozgrzany, aromatyczny miód wlany do różanej herbaty. Aromat ten jest tak głęboki, słodki i malinowy, że mogłabym dać się zabić, że ten owoc również wchodzi w skład perfum! Róża uchyla zasłonę i prześwitywać za nią zaczyna gorzkawy pieprz, podchodzący w stronę... anyżu i ostrych przypraw. I jak to bywa u Lutensa, zapach nie może być lekki i oczywisty. Jest ciepły, mocny i aromatyczny. Brakuje mu jednak rozwinięcia. Od początku do końca jest taki sam. Jego intensywność natomiast nie pozwala zapomnieć o sobie przez długie godziny.

Perfumy są uniseks. Wydaje mi się jednak, że ostro różowy kolor wody raczej żadnego mężczyzny do zakupu nie zachęci. Ponadto one stoją na półkach z zapachami męskimi! ...Osobiście nie wyobrażam sobie, aby jakikolwiek mężczyzna pachniał tak słodko i różanie. Są one według mnie typowo kobiece. 

Cały czas zastanawiałam się, co mi ten zapach przypomina. Przecież coś podobnego już gdzieś wąchałam.. no tak. Perfumy Yves Rocher Rose Absolue! Bardzo, bardzo podobna projekcja. Róża w obu przypadkach jest aromatyczna, ostra i lekko przyprawiona. Bardzo przyjemna i na pewno warta poznania!
















4 komentarze :

  1. Bardzo, bardzo lubię te perfumy! Słodka różyczka, ale z błyskiem w oku

    OdpowiedzUsuń
  2. Fanka tego zapachu zdecydowanie nie jestem ale teraz sobie pomyślałam, że to może być znakomity pomost pomiędzy perfumami głównego nurtu a konwencjonalnie rozumianą niszą (jak zresztą cała marka), o ile ktoś w ogóle czegoś takiego potrzebuje. :)
    Dodam tylko, że ponoć także lutensowska Sa Majeste La Rose to róża jeszcze bardziej dosłowna, dosłownie dwieście procent róży w róży. ;) I to takiej żywej. Piszę "ponoć", bo mnie ten zapach jakoś cały czas umyka, więc opieram swoje słowa o cudze opinie.
    Jednak jakbyś gdzieś się na nią natknęła, przetestuj. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chętnie przetestuję, jeśli gdzieś spotkam:) Ja tak szczerze mówiąc za różą wcale nie przepadam, ale ta tutaj bardzo mi się podoba:)

      Usuń