Zapach - niewidzialny kod




Późno, bo późno, ale udało mi się w końcu dotrzeć na wystawę organizowaną w Centrum Nauki Kopernik w Warszawie, zatytułowaną "Zapach - niewidzialny kod."

Jest to pierwszy taki wernisaż w Polsce i mam nadzieję, że nie ostatni! 

Co do samej wystawy - umieszczona została na I piętrze Centrum Nauki Kopernik w Warszawie. Jej niewielka powierzchnia bardzo mnie zaskoczyła, ponieważ wyobrażałam sobie, że będzie ona zajmować sporo więcej przestrzeni. Okazało się, że cała wystawa to zaledwie kilka gablotek i stół, na dosłownie paru metrach kwadratowych...

Kolejne wrażenia były już na szczęście bardziej pozytywne.










CZĘŚĆ I - EWOLUCJA PERFUMIARSTWA

Od tej części zaczynamy swoją wyprawę po wystawie. Znajduje się tutaj kilka gablot z przedmiotami służącymi do przechowywania perfum w danym okresie historycznym. Przy gablotkach zamontowano guziczki, dzięki którym można przenieść się w podróż w czasie za pomocą ukrytych tam zapachów. Nad gablotami umieszczone są informacje z historii perfum dotyczące danych okresów, np. Oświecenia, Romantyzmu, czy XXI wieku. 










CZĘŚĆ II - WARSZTAT PERFUMIARZA: SUROWCE I PRODUKTY

Warsztatem perfumiarza na wystawie jest po prostu szklany stół z wydrążonymi 14 dziurkami, w których znajdują się esencje zapachowe takie jak piżmo, jaśmin, ambra, cybet, tuberoza, mech dębowy etc. Mnie najbardziej urzekła tuberoza, najmniej cymbet - nie wyobrażam sobie czymś takim "pachnieć'!





CZĘŚĆ III - ZAPACH JAKO KOMUNIKAT: ZAPACHOWA MAPA MIASTA

Projektantką tej części jest Sissel Tolaas - biochemiczka, artystka i ekspert zapachowy. Jej zapachowa mapa Berlina podzielona jest na 4 części (dzielnice). Każdą z nich można za pomocą guziczka powąchać i poczytać, z jakimi zapachami według niej się wiąże. 


Poza tym w CNK można nabyć pięknie ilustrowany album o tym samym tytule: "Zapach - niewidzialny kod."

Cały wernisaż  oceniam bardzo pozytywnie, widać, że został przygotowany przez ekspertów i zawiera w sobie wiele ciekawego materiału. Świetnym pomysłem były wspomniane przeze mnie guziczki wyzwalające po wciśnięciu zapach danej epoki czy dzielnicy Berlina oraz możliwość zapoznania się z esencjami zapachowymi. Żałuję jedynie, że nie była obszerniejsza, przynajmniej dwa razy większa. 

Z osobistych przeżyć powiem Wam, że mam ogromną nadzieję, iż następna taka wystawa odbędzie się w innym miejscu, niż Warszawa. Ponad 300 km trasy w jedną stronę i nieprzyjemne przygody podczas powrotu na długi czas obrzydziły mi stolicę ;)






13 komentarzy :

  1. Bardzo ciekawa wystawa :) Żałuję, że nie jest gdzieś bliżej, na pewno bym odwiedziła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie żałuj, na pewno będzie jeszcze niejedna podobna :)

      Usuń
  2. To ten album jest do sprzedaży? Podczas wernisażu dostaliśmy go gratis jako materiał promocyjny wystawy. Ile kosztuje? Pamiętasz może?

    OdpowiedzUsuń
  3. Bedzie co wspominać :) Mnie także urzekł zapach Tuberozy :) Album kosztuje 50 zł,
    Pozdrawiam,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Vipy otrzymały album za darmo, reszta pospólstwa, jak powyżej moja towarzyszka podróży napisała, musi płacić ;)

      Usuń
    2. Nie chciałam, żeby to tak zabrzmiało. Naprawdę. Po prostu ze względu na treść dość redundantną w stosunku do tego, co było na wystawie i wykładach towarzyszących potraktowałam ten album jako coś w rodzaju wyjątkowo dobrej jakości katalogu wystawy. Takie wydawnictwa często są darmowe. Ale rzeczywiście, trudno byłoby tak potężne wydawnictwo rozdawać w nieograniczonych ilościach.
      Wiem, że jesteś z Katowic - jeśli masz ochotę - podrzucę Ci do poczytania. Fajna rzecz.

      Usuń
    3. Wiadomo przecież :) Po prostu w Twoim przypadku wyglądało to inaczej - byłaś przecież na wernisaż zaproszona, dodatkowo uczestniczyłaś w wykładach, których na co dzień nie ma. I tak samo albumy - tylko dla osób zaproszonych były rozdawane za darmo.

      Super! Dzięki za propozycję, napiszę do Ciebie na priv :)

      Usuń
    4. jeśli byłaby taka mozliwość, to ja równiez chciałabym pożyczyć, ewentualnie zrobic sobie xero

      Usuń
  4. Tak bardzo żałuję, że nie udało mi się pojawić!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma co żałować, naprawdę. Wystawa jest ciekawa i fajnie przygotowana, ale prawie nic nowego nie wnosząca

      Usuń
  5. Fajnie, że zrobiłaś wpis na ten temat, mnie też ta wystawa interesowała, ale nie mam obecnie możliwości na nią pojechać. Poza tym do Warszawy mam kawał drogi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również myślałam że nie mam możliwości, dopóki nie pojawiła się moja siostra z kupionymi biletami :)

      Usuń