born in paradise!!!

Zimno, zimno! Pewnie niejeden kierowca zastał dziś swój samochód zasypany śniegiem, przymarznięty lodem i w dodatku buczący i chrząkający przy próbie jego odpalenia :) Zima kochani nadeszła pełną parą! Zamarzające nosy, policzki, bolące z zimna palce u stóp i rąk... znalazłam sposób, żeby pomimo tych cierpień uśmiechać się od ucha do ucha! :)










Od razu zaznaczę, że prawie wszystkie owocowe ulepce Escady przyprawiają mnie o zgrzyt zębami i ciarki na skórze...są zbyt słodkie, zbyt owocowe, zbyt intensywne, zbyt chemiczne, zbyt ciężkie. Generalnie jestem na nie. Mimo wszystko najnowszy zapach Born in Paradise bardzo chciałam skosztować. I stało się to właśnie dzisiaj. Przemarznięta na amen weszłam do perfumerii i spryskałam się zapachem. Najpierw delikatnie, bałam się bowiem, że obuch owocowej słodyczy w większej ilości mógłby okazać się zabójczy, po chwili jednak zaskoczona całkiem przyjemną wonią zaszalałam i bez umiaru spryskałam sporą część swojego ciała. Soczysty arbuz, twarde słodkie jabłuszko i egzotyczna guajawa rozkosznie zalały mi nozdrza. Przenikające z głębi mleczko kokosowe spowodowało, że zapach stał się zadziorny i seksowny, natomiast otulające piżmo pozbawiło zapach kiczu i zamieniło w głęboki, ciepły aromat, przypominający mi o słonecznych wakacjach....

Tego było mi trzeba. Zapach okazał się bardziej rozgrzewający niż parująca herbatka malinowa! W dodatku naładował mnie sporą dawką endorfin, tak potrzebną do życia przy niesprzyjającej pogodzie. Spowodował, że uśmiech zastygł mi na twarzy i nawet cieplej mi się na dworze wydało, gdy opuściłam perfumerię. 

Także dziewczyny! W taką pogodę jak dziś polecam przy pomocy zapachu Escady Born in Paradise przenieść się do słonecznej krainy, gdzie słońce, plaża i szum morskich fal spowodują błogi stan umysłu oraz uśmiech na buźce:)

Skład perfum:
Nuty głowy: jabłko, arbuz, guajawa
Nuty serca: mleko kokosowe, ananas
Baza: drzewo sandałowe, cedr, piżmo 

19 komentarzy :

  1. no nie wiem, nie wiem. nie zdarzyło mi się jeszcze polubić z żadną Escadą i już nawet przestałam testować nowe serie, ale skoro tak chwalisz...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chwalę, chwalę, bo dziś mi perfumy te jak nic innego w świecie humor poprawiły! Czy kupiłabym i używała na co dzień to już inna kwestia :)

      Usuń
    2. przechodząc dzisiaj obok douglasa nie mogłam sobie odmówić wstąpienia i niuchnięcia czegoś, pomyślałam sobie 'no niech stracę i zaryzykuję' i sięgnęłam po born in paradise. rzeczywiście źle nie jest i rzeczywiście uśmiechnęłam się po powąchaniu tego owocowego, wakacyjnego drinka. jednak dla mnie dalej jest chemicznie, może gdyby ananasa było mniej, a więcej kokosa lepiej bym to przyjęła.
      ale przyznaję, że jak na Escadę - źle nie jest :)

      Usuń
    3. No właśnie i o to w tym zapachu chodzi - żeby się uśmiechnąć i iść dalej :)

      Usuń
  2. Jeśli istnieją perfumy wybitnie nie dla mnie - to właśnie Escady i podobne ;) Jakby było mało, tutaj jeszcze jabłko na otwarcie... W ten ziąb pozostaje mi więc ratować się herbatką i tabliczką czekolady ;) Byle do wiosny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten twór Escady różni się od pozostałych, naprawdę! Sama byłam zdziwiona ;) Wiadomo jednak, że do Lancome Poeme sto lat świetlnych mu brakuje;)

      Usuń
    2. Taaak ;) Myślę sobie, że dziś - kiedy jest naprawdę bardzo mroźno egzotyczny powiew może być atrakcyjny nawet dla kogoś, kto zwykle nie sięga po podobne zapachy ;) Mnie nastraja pozytywnie samo zdjęcie i Twoje: a co mi tam - jak szaleć, to szaleć ;)

      Usuń
    3. Czasem tak niewiele potrzeba do szczęścia:)

      Usuń
  3. Nie należę do fanek perfum Escady (za wyjątkiem Collection, które było piękne) i zazwyczaj ichnim limitowankom poświęcałam absolutne minimum czasu; aż tu nagle pojawił się Taj Sunset, taki ładniutki i beztroski. :) Dziś poznałam Born in Paradise, które raczej nie trafia w mój gust ale faktycznie stoi na wysokim - jak na tę markę - poziomie. Czyli w sprzyjających okolicznościach może nawet postaram się o materiał do porządnych testów. ;)

    No i zima: naaaaaareszciee! ,3 ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widać, że ze mnie Facebookowa nowicjuszka, bo przedostatnia emotka miała wyglądać tak: <3

      Usuń
    2. Ale się uśmiałam z tej emotki haha :D
      O, jeśli ktoś taki jak Ty pisze, że Born in Paradise stoi na dobrym poziomie (jak na Escadę), to kamień spadł mi z serca!! Bo już się bałam, że zbyt spontanicznie ten post napisałam i nagle wszyscy pobiegną do perfumerii go testować, po czym stwierdzą, że ja jakaś nienormalna jestem pisząc, że ten zapach nie jest zły! Uff.....

      Usuń
  4. Zapowiada się obiecująco, napewno przetestuję ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może tylko ja tak sądzę, ale spróbuj! :)

      Usuń
  5. Uwielbiam Taj Sunset, ale po Cherry straciłam nadzieję.. A tu proszę! Wierzę Twojemu nosowi i na pewno przetestuję. Pozytywnie mnie nastawiłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam je i jestem zadowolona:) nie jest to wyszukany zapach, ale bardzo przyjemny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, jest bardzo przyjemny i mocno pobudza wyobraźnię :>

      Usuń
  7. a ja musze się wyłamać ze schematu. Escada nie jest moją ulubiona marką, ale raczej lubię jej zapachy. a ten zupełnie do mnie nie przemawia. wolę typowo owocowe nuty jeśli na taka kategorie się już decyduję :0

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Born In Paradise jest właśnie inny od całej reszty, dlatego wzbudza tyle zainteresowań :)

      Usuń