Zapachy z rodziny Gourmand

Zauważyłam, że ostatnio bardzo popularne stały się zapachy z kategorii Gourmand (dla niewtajemniczonych: są to perfumy zawierające w sobie składniki imitujące słodycze, np. czekoladę, toffi, marcepan etc.). Pierwszym tego typu zapachem był wydany w 1992r. Angel Thierry'ego Muglera i to jemu zawdzięczamy dzisiejszą modę na łakocie we flakonach. 

Sama uwielbiam klasycznego Jimmy Choo oraz Lancome La Vie Est Belle, które wprost ociekają toffi i pralinami. Ostatnimi czasy zauważam jednak lekki przesyt tych słodkości. Co drugi bowiem wąchany przeze mnie zapach w drogerii odurza cukrem. I nie było by w tym nic złego, gdyby nie to, że zapachy te w większości niewiele się od siebie różnią  i słodycz w nich zawarta jest naprawdę mocno wyczuwalna od samych nut serca aż po ostatnie tchnienie bazy. Powoduje to, że perfumy z rodziny gourmand zaczynają być swoimi własnymi kopiami.... 
Ostatnio poznałam trzy urocze zapachy:
Katy Perry Killer Queen
Lancome La Vie Est Belle Legere
Lancome Tresor Lumineuse

Każdy z nich z osobna mógłby być ósmym cudem świata, gdyby nie były one tak strasznie do siebie podobne. Zanim posypią się gromy - oczywistym faktem jest, że zapach od Katy to inna półka i kategoria cenowa, niż Lancome, więc jak śmiem je porównywać?! No właśnie, śmiem. I będę bezczelnie wytykać im wtórność i .. podobieństwo. 

Dla mnie bowiem wszystkie te zapachy są słodkimi, lukrowanymi ciasteczkami, obsypanymi na dokładkę wiórkami czekolady i oblane waniliowym sosem. Jednak po kolei.

Tresor Lumineuse zaczyna się do razu obuchem praliny i dopiero po pewnym czasie łagodnieje i daje dojść do głosu słabiutkiej różyczce. Jakby komuś było mało, to zapach dosłodzony jest jeszcze wanilią. Perfumy te mogą służyć jako świetny środek odchudzający. Po kilku godzinach noszenia, odchodzi ochota na przegryzienie "czegoś słodkiego".



La Vie Est Belle Legere natomiast najpierw ofiaruje nam słodką, dojrzałą gruchę, a dopiero później wyciąga armatę pełną pralin i wanilii. Jaśminu i irysu nie wyczuwam prawie wcale. Gdzieś tam w tle być może tlą się niepostrzeżenie, ale, no właśnie, ciężko je dostrzec. Nowa wersja poza tym mniej mi się podoba od klasycznej. Jest taka dziwnie niewyraźna i słabiej się rozwija. I choć z założenia jest to wersja lżejsza, wcale nie mniej słodka.



Zapach od Katy Perry Killer Queen z kolei, choć pralinę ma podobno dopiero w bazie, wypluwa ją z siebie już na samym początku spotkania. Później czuć jakieś jagódki czy śliwki, no w każdym razie słodkie owocki, pralina jednak daje nam po nosie przez cały czas. 



Jak więc wspominałam, zapachy te SĄ do siebie bardzo podobne i można je streścić w jednym zdaniu: pralinkowe objawienie. Nawet trwałość mają taką samą - zabójczą. Prawdziwe killery ;)

Znacie jakieś inne apetyczne  perfumy?


15 komentarzy :

  1. Trzeba przyznać, że wąchanie większości perfum z Lancome to jak wizyta w fabryce cukierków :) Można się nimi najeść aż do przesady.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetne skojarzenie! I jakie prawdziwe ;)

      Usuń
  2. Od jakiegoś czasu słodkie perfumy zdominowały moją kolekcję. Moje dwie najnowsze miłości to D&G Pour femme (ah te malinowo-waniliowe marshmallow!) i oczywiście cudowna karmelowa Prada Candy... Poza tym uwielbiam też Flowerbomb, które jak dla mnie nie pachną wcale kwiatami tylko miękką, puchatą słodyczą... Niezwykle smakowite są też Viva la Juicy, karmel doprawiony owocami... Uwielbiam te moje słodkości! Beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. D&G Pour Femme było swego czasu moją wielką miłością, niestety mój nos strasznie szybko się do niego przyzwyczaił i po pewnym czasie zapach ten stał się dla mnie prawie niewyczuwalny... Mogłam cała się nim wyperfumować, a po godzinie nie czułam nic. Nigdy wcześniej z żadnym zapachem tak nie miałam. Co do Flowerbomb natomiast- jest na mojej liście must have:)

      Usuń
    2. To ciekawe, ja D&G Pour Femme czuje na sobie cały dzień, we włosach nawet następnego dnia je wyczuwam:) Długo jednak nie mogłam się zdecydować czy je zakupić bo nie byłam do końca pewna czy mi się podobają... A ostatnio stwierdziłam, że muszę je mieć. A co do Flowerbomb to nie wyobrażam już sobie bez nich życia :) Beata

      Usuń
  3. To jest moja ulubiona kategoria zapachów.:)
    Ze słodyczy znam:
    Playboy Play It Pin Up - tona waty cukrowej , niestety ulotnej,
    Cacharel - Amor Amor In a Flash - słodycz, słodycz, słodycz

    Beyonce Pulse NYC - w składzie mamy pyszną babeczkę :)

    Puma Animagical - słodkie z nutą kakao, lecz zapachy Pumy mi nie leżą.

    Zapach Katy mnie uwiódł, ta pralinka jest fantastyczna, słodka i przyjemna.
    Mam nadzeję, że napiszesz też conieco o innych grupach perfum, to jest niesamowicie ciekawe!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Ci się spodobało, mogę zrobić taki cykl:)
      Z perfum, które wypisałaś, znam jedynie Cacharel, choć zapach mnie niestety nie uwiódł.. obok Beyonce kilka razy przechodziłam, ale nigdy jej nie przetestowałam! Myślałam (chyba przez ten niebieski flakon), że zapach jest świeży i wodny,a tu proszę:)

      Usuń
  4. La vie est belle w podstawowej wersji w ogóle mi nie pasuje, lżejszej nie wąchałam i nie bardzo mam ochotę, Killer Queen jest dla mnie za mocny, ciągle go czuje i przeszkadza mi to...Jimmy Choo w porównaniu do tych dwóch to zupełnie inna bajka, ma klasę w przeciwieństwie do LVEB i KQ...:<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja Jimmy Choo postawiłabym jednak obok La Vie Est Belle, choć sentyment mam większy do tego pierwszego

      Usuń
  5. Killer Queen - świetny zapach, zdecydowanie będę chciała dołączyć go do swojej kolekcji.
    La vie est belle - nie mogę znieść tych perfum, męczą, duszą, drapią jak wełniany sweter ;).
    [Angela uwielbiam u swojej znajomej, ale u mnie pachną jak zapach taniej prostytutki. strasznie płaczę, że nie mogę się z Muglerem zaprzyjaźnić.]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A próbowałaś lżejszej wersji Angela - edt, albo np Violet, Rose lub Aqua Chic? Ja też źle się czuję w edp, ale edt wprost uwielbiam!

      Usuń
  6. A testowałaś Loukhoum od Keiko Mecheri? Przy nim Pink Sugar Aquoliny zaczyna wpadać w kompleksy. ;)
    Ładnych kilka tygodni temu startowałam w konkursie międzynarodowej Fragrantiki właśnie po flakon Killer Queen ale się nie udało. ;) Czyli mam rozumieć, że zapach już jest w Polce? W takim razie pędzę poznać.

    A porównywać zapachy selektywne oraz celebryckie (i niszowe na dokładkę) nie tylko można ale i trzeba. Przecież w dzisiejszych czasach zróżnicowanie jakości używanych przez perfumiarzy komponentów w jakichś 85% przypadków można włożyć między bajki. Nie znaczy to jeszcze, że kompozycje poszczególnych szczebli nie różnią się niczym, bo się różnią - ale raczej nie doborem składników kompozycji. Więc porównuj i oceniaj! Dla radości własnej i naszej oraz na pohybel rynkowym hucpiarzom. ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty to zawsze mnie czymś zaskoczysz:) Jeśli będzie tak dobre jak piszesz, to aż się boję!
      Zameldowano, że porównania będą się pojawiać !

      Usuń
  7. BONBON duetu Viktor&Rolf....Typowy gourmand. Ale jak dla mnie przepiękne :)
    Pozdrawiam,
    KARO BEAUTY

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, zgadzam się, że Bonbon jest słodziakiem w typie gourmand, jednak chyba go jeszcze nie było gdy pisałam ten post :)

      Usuń