Perfumy na chłodne dni

Wielkimi krokami nadchodzi najbardziej chyba nielubiana pora roku - zima... Robi się coraz chłodniej, poranki i wieczory bywają naprawdę nieznośne, coraz mniej na niebie słońca.... Jeśli jednak chodzi o perfumy, to właśnie zimą mogę bez wyrzutów sumienia stosować swoje ulubione, słodkie i ciężkie zapachy :)


Panuje stereotyp, że zimą chcemy otulać się ciepłymi, przyprawowymi i orientalnymi perfumami. Ja nie zamierzam absolutnie z nim walczyć, ponieważ sama według niego postępuję i jest mi z tym dobrze. Zimą chcę pachnieć Alienem Thierry'ego Muglera oraz Bvlgari Jasmin Noir. Chcę poczuć na sobie Coco Noir Chanel oraz Kenzo Jungle L'Elephant i wcale nie będę czekać do wieczora! Otulona tymi zapachami wyjdę rano do sklepu po bułeczki, będę w nich paradować po centrum handlowym w poszukiwaniu prezentów świątecznych, choćbym tam poszła o 11 w południe. 


Nadszedł czas, kiedy w zapachu chcemy poczuć się jak w futrze (sztucznym oczywiście)  - jednocześnie ciepło i wytwornie. To, myślę, jedyny plus tej najchłodniejszej pory roku - nareszcie bez pardonu możemy wylewać na siebie najpiękniejsze zapachy, a ulice przestaną pachnieć cytrusami i mandarynkami! Wszystkie świeże i lekkie perfumy idą na ten czas z wielką ulgą w zapomnienie. Niech tam przeleżą i przeczekają do wiosny, kiedy to z zachwytem będziemy je na powrót stosować. Teraz nadszedł czas na te, które latem duszą nawet w niewielkiej ilości. Czas na te, których nie wypada nosić, gdy żar leje się z nieba. Czas na akordy jaśminu dopełnione paczulą i czekoladą oraz piżmem; albo drzewne, przyprawione gałką muszkatołową i cedrem; lub waniliowe zagęszczone orchideą i szyprem. Wszystkie te składniki są teraz dozwolone, w każdej ilości. Przez najbliższe pięć miesięcy będziemy nosić je z dumą. Niech królują zapachy orientalne i gourmand! To ich czas. Smacznego noszenia:)






23 komentarze :

  1. A w męskiej wersji na zimę polecam wieczorową Bleu de Chanel :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękny zapach! W ogóle wszystkie męskie perfumy od Chanel mają w sobie to coś

      Usuń
    2. (Ten anonim to ja)

      Fakt. Bleu spotyka się wszędzie z krytyką i trzeba przyznać, że używa go bardzo wiele osób jednak ma on tendencję do ewoluowania i reakcji ze skórą, więc na każdym pachnie inaczej :) Fakt faktem, że nie ma perfum od Chanel, którymi bym gardził. Wiele jest nie w moim typie, ale doceniam je i są na prawdę dobre.

      Usuń
    3. Można nie lubić, ale nie wolno gardzić perfumami, które od ponad trzydziestu lat wychodzą spod ręki mistrza Jacques'a Polge :)

      Usuń
  2. Zapachy przez Ciebie wymienione sa jednak dla mnie nieco za mocne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe efekt był zamierzony, chciałam podkreślić jak najdobitniej zimowa aurę według perfumoholiczki :)

      Usuń
  3. Bardzo ciekawi mnie Jasmin Noir, muszę go poznać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapach ten budzi wiele kontrowersji. Znaczna część osób, które znam, nie przepada za nim, natomiast ja mogłabym go nosić na okrągło!

      Usuń
  4. ze wszystkim się zgadzam, ale nie z tym, że zima jest nielubianą porą roku! uwielbiam zimę. u mnie w tym roku będą królowały Givenchy - Pi, Diesel - Loverdose, YR - So Elixir i Oriflame - Mirage.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tylko statystyki, większość osób po prostu nie przepada za chłodem:) Zazdroszczę Ci miłości do zimy, mam nadzieję że kiedyś też ją choć trochę polubię...
      Co do zapachów, nie znam Givenchy Pi, ale pozostała trójka wpisuje się idealnie w mroźne klimaty, świetne wybory!

      Usuń
    2. Givenchy Pi, to niby męski zapach, ale dla mnie to typowy unisex, a w połączeniu z kobietą tworzy naprawdę ciekawy duet. Zdecydowanie polecam i zachęcam do testów ;)
      a zimę da się pokochać!

      Usuń
  5. witaj, zgadzam się z Tobą , masz podobny gust co ja , chociaż jestem starsza , dużo,
    ale też uwielbiam Thierre- go Muglera miałam Angela, lubię Calvina Kleina Obsession, co myślisz o nich? Pozdrawiam Ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiek nie ma nic do rzeczy, w zapachu trzeba się dobrze czuć i tyle:) Angel to cudny zapach, miałam go w poście wymienić, ale w końcu postawiłam na Aliena, choć lubię obydwa tak samo. Co do Obsession, głęboki i intensywny zapach, który na mnie po prostu nie leży, wolę czuć go na kimś. Perfumy jednak na zimę - wyborne! :)

      Usuń
    2. Thierry Mugler ma boskie zapachy. Co prawda nie przepadam za womanity, ale Angel i Alien <3

      Usuń
    3. Zgadzam się, ja tez nie potrafię się przekonać do Womanity. Brakuje mi w nich słodyczy, są ładne, ale nie w moim stylu

      Usuń
  6. Również życzę smacznego noszenia :)
    Całkowicie się zgadzam. Świeżaki na dno szafy, wrócą na wiosnę i wtedy je na nowo docenimy.
    Uwielbiam ten chłodny okres głównie ze względu na zapachy którymi mogę się bezkarnie otaczać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, to jedyny plus (jak dla mnie) zimy - zewsząd piękni ludzie otoczeni niemniej pięknymi perfumami!

      Usuń
  7. A ja, mimo, że nie są to najlżejsze perfumy, w lecie nosiłam YSL Belle d'Opium i teraz również bardzo chętnie będę się nimi otulać :) A chociaż nie lubię zimna, to bardzo czekam na śnieg, bo zdecydowanie wolę ładny skrzący się obrazek za oknem, niż tą szarówkę, która nam teraz towarzyszy! ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Też już z dwojga złego wolę bajkową biel, niż szarość niż za oknem. Podziwiam za odwagę, Belle d'Opium latem, fiu fiu :)

    OdpowiedzUsuń
  9. u mnie na okres jesienno zimowy krolował burberry body edp intense. cudownie zmyslowy, jak i cala seria perfumowana. facet na poczcie tak się przybliżał, że prawie na mnie wpadl :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się raz zdarzyło, że facet szedł obok mnie przez pewien czas, aż tu nagle zapytał czym pachnę :) Uśmiałam się wtedy.
      Burberry Body jest ślicznym zapachem...

      Usuń
  10. Na zime tylko alien essence absolue- wręcz się czuje ciepło. ..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. uwielbiam :) Piękna, zmysłowa wariacja Aliena

      Usuń