Chloé - Roses de Chloé

Najnowsza wariacja Chloé - uniwersalna róża damasceńska.



Pierwsze słyszę, aby twórca zapachu nazywał swoje dzieło, że jest przeznaczone dla każdej kobiety, bez znaczenia czy młodej czy dojrzałej, spokojnej czy temperamentnej. Że jest to zapach uniwersalny, na każdą porę roku i na każdą okazję. Upsss.... a mnie się wydawało, że coś, co jest dla wszystkich, jest po prostu nijakie. Zresztą nie jest żadną tajemnicą, iż marketingowcy nadużywają takich słów, jak: jedyny w swoim rodzaju, niepowtarzalny, luksusowy etc. Również reklama perfum Chloé (tych sprzed pięciu lat, która to  ostatnio pojawia się co dwie minuty na co drugim kanale tv) świadczy o tym, że zapach ten pasuje tylko do kobiety wspaniałej i wybranej. Kreator zapachu, Michel Almairac postanowił jednak zagrać wszystkim na nosie i wszem i wobec rozpowiada, jaki to  jego najnowszy zapach jest uniwersalny. Dzięki temu bardzo zniechęcił mnie do testów. Przechodziłam obok Roses de Chloé kilkakrotnie i jakoś niespecjalnie mnie do niego ciągnęło. W końcu jednak... i ja mu uległam. 

Roses de Chloé to perfumy bardo zwiewne i lekkie, przepysznie dziewczęce i wesołe. Kojarzą mi się z dmuchawcami puszczonymi na wiatr, z białymi piórkami fruwającymi nad łąką. Ich ewolucja nie jest zbyt zaskakująca - delikatna róża damasceńska w duecie z magnolią nabiera z każdą minutą więcej słodyczy. Z początku kwaskowa, delikatna, zmieszana z delikatną bergamotką, z czasem przeobraża się w bardziej zmysłową i słodką. Dużym plusem jest wyrafinowany charakter tej róży, pozbawiony płytkości i syntetyczności (jak to bywa w przypadku np. Balenciagi L'eau Rose). Jest ona świeża i hipnotyzująca. Niestety woń zapachu nie jest zbyt trwała - wyczuwam go około 3-4 godzin.

Faktycznie, nie mogę się nie zgodzić ze słowami Michela Almairac, że perfumy te są dla każdej kobiety. Nie pogardzi nimi ani nastolatka, ani dojrzałą elegantka. Czy to jednak wystarczy? Czy drogą do sukcesu jest być nijakim, niczym nie wyróżniającym się człowiekiem? Dla mnie to za mało. Perfumy uważam za ładne, jednak nie chciałabym ich nosić na co dzień . 

W reklamie Roses de Chloé wystąpiły trzy modelki: Szwedka Tilda Lindstam, Dunka Caroline Brasch Nielsen oraz Niemka Esther Heesch. Wszystkie mają bardzo słowiański typ urody i według mnie znakomicie odzwierciedlają delikatną naturę perfum.



Skład perfum:
Nuta głowy: bergamotka;
Nuty serca: róża damasceńska i magnolia; 
Baza: białe piżmo i ambra.  

Cena: 220zł/30ml



13 komentarzy :

  1. Mamy podobne wrażenia. Ja myślę, że zapach jest poprawny - jeśli ma być skierowany do młodych kobiet. Ale nie ma w nim niczego nadzwyczajnego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, ładny i przeciętny. Ale właśnie takie było zamierzenie jego kreatora.

      Usuń
  2. ciekawa jestem bo uwielbiam różane perfumy ;) do tego lubię bergamotkę. Jednak wolałabym bardziej charakterny zapach, a z tego co piszesz to raczej delikatne i zwiewne perfumy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Roses de Chloé to zapach leciutki i brakuje mu głębszego rozwinięcia, jednak róża w nim zawarta jest przepiękna. Spróbuj go, jeśli kochasz różane zapachy:)

      Usuń
  3. Ja mam zupełnie inne skojarzenia...przypomina mi to bardziej różę z nutą...kurzu? Kojarzy mi się z wizytą na jakimś strychu pełnym skarbów, gdzie promienie jesiennego słońca wpadają smugą do ciemnego wnetrza przez małe okienko podświetlając drobiny pyłu unoszącego się w powietrzu...ładne, ale tak samo jak w Twoim przypadku, nie jestem pewna, czy chciałabym je mieć...takie tam...różane...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo fajne porównanie :) Pył, piórka, jednak nasze skojarzenia są troszkę podobne - odbieramy ten zapach jako zwiewny i ledwie uchwytny...

      Usuń
  4. Jest tyle różanych zapachów a tu jeszcze następny :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie też zauważyłam, że ostatnio jakaś moda na te różane zapachy nastała:)

      Usuń
  5. Tego zapachu akurat nie znam... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A całkiem warto go poznać:) Choćby po to, żeby wyrobić własne zdanie na jego temat:)

      Usuń
  6. Balenciaga lea'u rose nie ma w skladzie róży....a to chloe jest jedynym zapachem który trzyma sie na mnie cały dzień i jeszcze do tego pierwszy zapach przy którym jestem zaczepiana i pytana czym pachnę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cały dzień, naprawdę? Widać, są Ci pisane te perfumy :)

      Usuń
    2. Dokładnie tak samo! Cały dzień to mało... Wziąć tak sweterek perfumowany Roses po tygodniu - cuuudooo! I pytanie za pytaniem "co to za zapach?". Tak częste pytania pojawiały się wcześniej tylko przy "Pleasures" Estee i "Womanity" Muglera. POLECAM!

      Usuń