GUERLAIN Shalimar Initial

O perfumach Guerlain Shalimar pierwszy raz usłyszałam, czytając jedną z książek Manueli Gretkowskiej pt."Trans". Zafascynował mnie fakt, że wciąż wspominała w tej powieści, że właśnie nimi jest spryskana. Pomyślałam, że w takim razie muszą być one godne uwagi. Później o nich zapomniałam i żyłam dalej wciąż nieświadoma ich zapachu. Niedawno postanowiłam je poznać. Przeczytałam w internecie, że lepiej zacząć od wersji Initial, ponieważ jest ona właśnie skierowana do świeżych odbiorców, takich, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z Shalimar. Zatem, do dzieła. Przyznam, że z ciekawości ręka mi drżała i spodziewałam się naprawdę dobrego, mocnego zapachu.



Otwarcie przywitało mnie ciężką, wyleżaną bergamotą. Gorzka i ostra woń tych cytrusów po chwili złagodniała i rozlała się po wetywerii, która zdecydowanie przejęła kontrolę nad zapachem i najmocniej jest wyczuwalna aż do samego końca. Wetyweria ta miesza się z zapachem kadzidła i nutami zielonymi. Zapach eksploduje swoją drzewną szyprowością, nie pozostawia złudzeń, że jest silny i gęsty, przytłacza, otumania, porywa wręcz do swojego gorzkiego świata, mocno wbija pazury i potrząsa.......

Nie ma pobudki z tego zapachu. Jest powolne przemijanie, lecz wciąż drapieżne i silne, kobiece, dominujące. I choć uwielbiam takie zapachy, ten podobał mi się przy pierwszych testach. Z każdym kolejnym podejściem moje uwielbienie gasło, postanowiłam więc napisać teraz recenzję, bo jutro mogłoby być za późno............

I nie dziwię się, że od miłości do nienawiści dzieli nas jedna cienka linia. Choć w życiu takich ekstremalnych uczuć zanikających na siebie nie miałam okazji przeżyć, perfumy  Guerlain Shalimar Initial doprowadziły mnie ze skrajności w skrajność.

Nie są to zatem perfumy dla każdej z nas i nie na każdą okazję. Nie poleciłabym ich delikatnym i młodym dziewczynom, nie na pierwszą randkę (mogą odstraszyć) i nie do biura (szef zawsze wyczułby nasze spóźnienie). Są to perfumy godne toaletki starszej damy, ewentualnie mojej mamy wychodzącej na wieczorny spacer po mieście. Być może fanki tego zapachu mnie za ten wpis zlinczują, niestety zdania nie zmienię. Wiem, że jest mnóstwo kobiet, które tego zapachu używają, które go kochają i zapewne uważają, że jest jedyny w swoim rodzaju. Bardzo dobrze! Każdy ma swój gust i swój nos, mój - Guerlain Shalimar Initial  niestety nie toleruje.



Skład perfum:
Nuty głowy: bergamotka, pomarańcza i nuty zielone; 
Nuty serca: wetyweria, irys, jaśmin, paczula i róża; 
Baza: piżmo, fasolka tonka, wanilia i karmel. 

Cena: ok 260 zł / 40ml

14 komentarzy :

  1. Jakoś też nigdy nie udało mi się przekonać do tego zapachu, nie rozumiem dlaczego jest tak rozreklamowany...

    Zapraszam na mój pierwszy post nazywam-sie-kasia.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Reklama jest ujmująca, skłania do zakupu bardzo, Natalia wygląda w niej olśniewająco. Poza tym marka - Guerlain, nie jakieś byle Coty. Sam zapach jest jednak słaby.

      Usuń
  2. Ja teraz mam ten zapach na sobie i średnio mi odpowiada , bardzo poważny i mocny choć powącham nadgarstek ... i wydaje się wcale nie taki zły :) trzeba się z nim oswoić ale jednak dla mnie to nie zapach must have

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W moim przypadku po oswajaniu się, szybko nadszedł moment, że coraz bardziej mnie uwierał. Lubię do niego wrócić co jakiś czas, żeby przekonać się, że na pewno jest to zapach nie dla mnie :)

      Usuń
  3. Drogie moje... Ja też nie lubię Initiala, a raczej nie wzbudza on we mnie większych emocji. Ale klasyczny Shalimar to zupełnie coś innego. Inne nuty, inne odurzenie. Shalimar dzięki nutom przede wszystkim bazy (gł. piżma, cywetu, waniliny, kadzidła, tonki) jest zapachem ciepłym, otulającym, ale nie jak akrylowy kocyk, ale futrzany szal (to kompletnie nie mój styl, ale skojarzenie - przez tę odrobinę skóry w bazie). Ja miałam trzydzieści parę lat, gdy go poznałam i pokochałam (w sumie nie tak dawno) i zgodzę się, że bardzo młodym kobietom nie będzie pasował (chyba że mają silną osobowość i dzięki temu nie będą w zapachu wyglądały groteskowo). Ja się w nim czuję wyśmienicie, jednak z racji tego, że jestem raczej delikatnej urody blondynką (choć farbowaną;), to najczęściej używam go na wieczory spędzany z moim mężem przy butelce czerwonego wina... To jest moje zawoalowane zaproszenie do przedłużenia wieczoru...
    Uważam, że przy bardzo oszczędnym dawkowaniu można śmiało pójść w nim na pierwszą randkę (bo na kolejne to na pewno). Na dzień jak najbardziej, tyle że może niekoniecznie do pracy czy sklepu;) Shalimar na mojej skórze pięknie się układa, jest bardzo trwały i zmienny (to w nim lubię najbardziej - swego rodzaju pulsowanie). Nie wolno zrażać się cytrusowym otwarciem - to tylko nuty głowy, które dość szybko łagodnieją.
    Pozdrawiam Was i życzę samych udanych zakupów perfumowych!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, klasyczny Shalimar to zupełnie inna bajka! Poznałam go również całkiem niedawno i byłam bardzo pozytywnie zaskoczona. O ile Initial kompletnie mi nie leży, tak klasyk jest genialny!

      Usuń
  4. Bliższe klasykowi są te: Shalimar Legere, Eau de Shalimar (dość udana lżejsza wersja klasyka), Shalimar Ode a la Vanille (mam go - piękny, bez nut skórzanych, czyli bez futrzanego szalu;) oraz wersje waniliowe: Shalimar Ode a la Vanille Sur la route de Madagascar, Shalimar Ode a la Vanille Sur la Route du Mexique. Inne są już naprawdę trudno dostępne... Polecam wszystkie.
    Klasyczny Shalimar jest po reformulacji, więc nie jest mocny jak jego pierwowzór. Jeśli boicie się edp (wody perfumowanej), to spróbujcie choćby edt (wody toaletowej) - obecnie jej używam i jest właśnie taka bardziej "ucywilizowana".

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam Shalimar Parfum Initial.
    Podczas pierwszego testu po spryskaniu nimi nadgarstków pomyślałam, że są jakieś takie babcine, trochę apteczne, trochę jak syrop na kaszel...
    Ale dałam im czas. I po jakimś czasie byłam pod wrażeniem doskonałej Guerlainowskiej wanilii. Mam 100 ml flakonik i bardzo się cieszę :) Początkowa kadzidlaność jest do przeżycia, mimo że lekko dusząca. Bo to co dostaję po chwili, przez wiele kolejnych godzin (na mnie są baaardzo trwałe) to piękna, zmysłowa, waniliowa baza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż mogę powiedzieć - zazdroszczę :) Na mnie Initial po prostu śmierdzi i pomimu wielu podejść, zużycia dwóch próbek na przestrzeni kilkunastu miesięcy, nic się w tej kwestii nie zmienia. Bardzo chciałabym poczuć tę cudowną wanilię, ale nie jest mi to dane.

      Usuń
    2. Jeszcze mam to szczęście, że mojemu chłopakowi się te perfumy na mnie podobają :] Bałam się, że uzna, że są babcine przez to "kadzidło", ale szczęśliwie wanilia jest bardziej wymowna.

      Usuń
    3. Mogłabyś kiedyś napisać recenzję Idylle Guerlain Edp i Edt? Jestem ciekawa, co o nich myślisz.

      Usuń
    4. Przykro mi, ale muszę Cię rozczarować - staram się nie pisać o perfumach, które mi się wybitnie nie podobają. Niestety, Idylle do nich należy :(

      Usuń
    5. Na mnie Idylle pachnie podobnie do L'Imperatice z linii Anthology D&G. Stąd myśl, że jednak mogą Ci się podobać. Ale może to tylko reakcja mojej skóry, która w ogóle z Guerlain radzi sobie dobrze :)

      Usuń
  6. stawiam je w pierwszej 5 moich ulubionych perfumów...mam 4 shalimary m.in Shalimar Ode a la Vanille Sur la Route du Mexique (boskie) i wiecie co robie? używam 3 psików shalimar initial i 2-3 psików Shalimar Ode a la Vanille Sur la Route du Mexique-ta mieszanka sprawia ze pachnę bosko calutki dzień! a że psikam się zawsze na skronie i ogólnie głowe ale tam gdzie sa włosy pahne 2 dni! trwałość świetna-a na mnie perfumy się nie trzymają... Mam chyba tak wprawiony nos ze żadne nie są dla mnie za ciężkie a shalimar to jedne z lżejszych... Initial dla mnie jest boski i znacznie lepszy od klasyka. na mnie pachnie cudownie, zazwyczaj nie czuje u siebie perfumów ale ten tak i to jak pisałam az 2 dni. Oprócz tego kocham opium, youth dew no i moje ukochane nr 1- fendi di fendi który zosyał wycofany ale trzymam ostatnie 10 ml na specjalne okazje. Ja polecam initial bo hjest boski z charakterem

    OdpowiedzUsuń