VERSACE Crystal Noir

Natchnęło mnie ostatnio na perfumy retro.Jednym z nich uważam, że jest Crystal Noir, stworzony 9 lat temu przez Antoine Lie dla Versace. 



Versace Crystal Noir nie jest dla mnie zapachem na wieczór, (jakby nazwa i kolor flakonu na to wskazywało), a na dzień i to jak najbardziej słoneczny. Otóż perfumy te według mnie są mieszaniną olejku kokosowego do opalania z domieszką wanilii i dosłownie kropelką soku pomarańczowego, gdzieś schowanego w tle. Ta owocowa nuta pojawia się jednak dopiero po pewnym czasie i nie pozostaje długo. Zapach jest więc prawie w całości przepysznym waniliowym kokosem.
I choć skład nut wcale na to nie wskazuje, ja w tej kompozycji czuję wyraźne mleczko z tego azjatyckiego orzecha.

Szczerze mówiąc nie przepadam za smakiem i zapachem kokosu. Wszelkie żele pod prysznic, balsamy do ciała czy, o zgrozo, mgiełki pachnące kokosem omijam szerokim łukiem.  Co innego olejki do opalania - te parują aromatem tego orzecha w słodkiej, łagodnej formie, nie drażniącej i nie chemicznej. I taki właśnie delikatny kokos kryje się w Versace Crystal Noir. Podany jest w bardzo stonowanej formie - przenika ciało, powodując lekką euforię. Wanilia jest tu tylko dodatkiem, tworzy delikatną, ciepłą otoczkę wysublimowanemu kokosowi. I dlatego nie użyłabym tych perfum na wieczór. Bo choć są mocne, intensywne i trwałe, to jednak użycie ich na kolację nie dałoby takiego efektu, jak kilka kropel na na rozgrzanej od słońca skórze, w piękne i słoneczne południe....


Nuty głowy: imbir, kardamon i pieprz; 
Nuty serca: kwiat afrykańskiej pomarańczy, gardenia, piwonia i kokos; 
Baza: piżmo, drzewo sandałowe i ambra



8 komentarzy :

  1. Ten zapach ma w sobie wszystko co powinno mi się podobać, a mimo wszystko jeszcze nie poświęciłam mu uwagi. Chyba czas go przygarnąć do kolekcji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam wiele negatywnych opinii na temat tego zapachu (np. że męczący, że zbyt słodki, że się nie rozwija etc.)więc wiesz, zanim go przygarniesz poświęć mu trochę czasu :)

      Usuń
  2. Mi na początku waniał koprem i ogórkami kiszonymi ;) Dziwne. Potem pokochałam bo wydawał się taki gładko-maślany. Ale teraz znowu mam jakąś awersję do niego i zaczyna mnie męczyć swoją plastikowością. Strasznie skomplikowane relacje mam z nim.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koper i ogórki?? To niesamowite, jak te same perfumy potrafią pachnieć na każdej skórze inaczej :)

      Usuń
  3. ja mam z nim złe skojarzenia, bo wlaśnie w pewien ciepły dzień pewna pani weszła do mojego samochodu z tym właśnie zapachem. całą drogę bolała mnie głowa i mdliło mnie niemiłosiernie.

    OdpowiedzUsuń
  4. i od tamtego czasu kojarzy mi się z czymś topornym, mało kobiecym, a wręcz nachalnym:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapachy to mają do siebie, że jak nam już raz się z czym źle skojarzą to ciężko będzie ten wizerunek przełamać. A szkoda, bo zapach jest przyjemny - tylko, no właśnie, absolutnie się nie nadaje w ciepłe dni

      Usuń
  5. A ja kocham miłością dozgonną, mają wszystko co powinny mieć perfumy.

    OdpowiedzUsuń