DSQUARED² Potion

DSQUARED² Potion. Perfumy ... bombowe.

Rzadko zdarza mi się, abym testowany zapach nie uznała za zapach albo cudowny i 'must have', albo za okropny i od razu odrzuciła. No niestety, lubię jak coś jest albo czarne, albo białe i tak samo mam z zapachami. Nijakie - odrzucam, średniaki - odrzucam, 'może być' też się na mojej półce nie pojawią. Muszę się totalnie zakochać, aby coś kupić i używać. Z DSQUARED² Potion jest zupełnie inaczej. Jest ekscytująco, zagadkowo, niespodziankowo....




Przygoda rozpoczyna się miękką, wacianą słodyczą. Jest kobiecość, zuchwałość, letni wieczór. Ostra bergamotka miesza się z zapachem świeżych kwiatów. Wyczuwam na początku drzewo sandałowe, którego w składzie nie ma. Jest ostro, gorzkawo, zadziornie. Zapach jest jednak tak bliskoskórny, że wydawać by się mogło, że zaraz zniknie i tyle go będzie. Nic bardziej mylnego! To, co dzieje się po chwili, jest czymś tak niesamowitym, że nie mogę w to uwierzyć.

Otóż zapach bardzo pozytywnie zaskakuje- po około 30 minutach bergamotka i moje wymyślone drzewo sandałowe ulatnia się i wyłaniają kwiaty. Intensywna woń kwiatów zalewa moje nozdrza, co mnie mocno zaskakuje i powoduje, że zaczyna mi się zapach podobać.

I znów wydaje się, że to koniec ewolucji zapachu, że z drzewnego, ostrego, przemienił się w kwiatowy, wytworny. I taki pozostanie. 

Czeka nas jednak znów niespodzianka. Najlepsza ze wszystkich do tej pory. Zapach po chwili zmienia się nie do poznania. To, co czuć po godzinie od sryskania, niczym nie przypomina jego początku. Perfumy stają się cudownie piżmowe, eleganckie, słodkie, jednocześnie delikatne, ale intensywne. Na pewno intensywniejsze, niż na samym początku. Nie mogę uwierzyć, że to te same perfumy! Pachną zupełnie odmiennie, nawet jeśli początek mnie nie zachwycił i nie spowodował szybszego bicia serca, to jego niesamowita ewolucja spowodowała, że się uśmiecham i kręcę głową z niedowierzaniem. Dla mnie bomba!



DSQUARED² Potion to zapach naprawdę niesamowicie pokręcony i z dreszczykiem. Okazał się dla mnie wielką, pozytywną, intrygującą niespodzianką.

Trwałość, która na otwarciu wydaje się ulotna, jest doskonała. 10 godzin na skórze, kilkanaście na ubraniach. Cena niestety dość wysoka, ale czekam na promocje.

Wracając do początku mojego postu. Tak jak mówiłam, zapachy dzielę na dwie grupy: totalnie cudowne i beznadziejne. DSQUARED² Potion jest w środku. Nie jest on piękny, jest niepodziankowy. Nie jest też totalnym niewypałem. Choć początek kompletnie nie przypadł mi do gustu, z każdą chwilą robi się coraz ciekawiej. O, i to jest dobre sformułowanie. Zapach jest ciekawy.

Skład:
Nuty głowy: bergamotka, czarna porzeczka, fiołek
Nuty serca: konwalia, róża, jaśmin
Baza: paczula, białe i czarne piżmo, ambra, wanilia.

Cena: 230zł/50 ml



6 komentarzy :

  1. Kocham go !
    Jest pierwszy w kolejce zapachow ktore musze kupic :)
    Zapach poznałam jeszcze w okresie zimowym i to była miłość od pierwszego wachniecia ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)
      Możliwe, że gdybym go testowała zimą, bardziej by mi się spodobał. Na lato jest dla mnie niestety zbyt intensywny. Co nie zmienia faktu, że mocno mnie zaskoczył. Pozytywnie.

      Usuń
  2. Zgadzam się, że te perfumy są wyjątkowe właśnie z uwagi na zmiany swojego zapachu. Cena niestety trochę może odstraszać, tak samo jak flakonik, który nie jest jakoś wyjątkowo specjalny. Mimo to warto jednak w niego zainwestować, gdyż trwałość woni jest zaskakująca!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No fakt, flakonik to jakieś totalne nieporozumienie. Jego wygląd może sprawić, że zapachu użyje nasza druga połówka, myśląc, że to męskie perfumy;) Zawartość buteleczki wynagradza jednak tą niedogodność.

      Usuń
  3. Koniecznie muszę poznać ten zapach! Zachęciłaś pięknie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję:) tak, zdecydowanie warto go poznać:)

      Usuń