YSL Manifesto

O Manifesto pisano już wiele, zanim więc go poznałam, postanowiłam sobie, że nie będę powielać opinii na jego temat . Gdy zaczęłam jednak zapach ten poznawać, stwierdziłam ze smutkiem,  że chyba nie dam rady podołać temu zadaniu. 

Perfumy te bowiem nie spowodowały, że zapragnęłam nimi pachnieć w dzień i w nocy, nie spowodowały również, że nie mogłam się doczekać, aż wywietrzeją. Są przyjemne, lekkie i świeże. Nie są przytłaczające, jednak brakuje im trwałości oraz dłuższego rozwijania się nut głowy, zwłaszcza porzeczki, która jest wyczuwalna przez zaledwie minutę od psiknięcia. I znika. 




Dalej są kwiaty, kwiaty, długo nic więcej.... i drzewo sandałowe. A na koniec pojawia się jeszcze słodka wanilia. Po chwili zapach mocno słabnie, po ok.dwóch godzinach już nic nie czuję. A szkoda, bo gdyby był intensywniejszy, gdyby ta porzeczka dłużej była wyczuwalna, pewnie perfumy te miałyby u mnie miejsce na półce.
Perfumy są ładne, delikatne, słodkie, ale mam wrażenie, że twórcy poskąpili składników (może poza drzewem sandałowym, które jest w perfumach najsilniejsze).

Kolejną sprawą jest fakt, że w zapachu istnieją znane mi nuty z "avonu", z której to firmy wszystkie zapachy według mnie pachną jednakowo. Jestem skłonna więc stwierdzić, że Manifesto zalatuje tanim "avonem". A to już jest niedopuszczalne, gdyż marka tych perfum to Yves Saint Laurent!

Na pociechę dodam, że bardzo podoba mi się flakonik perfum. Podoba mi się również ambasodorka zapachu, Jessica Chastain, która jest delikatna i śliczna nie tylko w ich reklamie, ale również jako odtwórczyni każdej roli w filmach, w których do tej pory zagrała. 


Zatem nie zachęcam do zakupu, jednak warto zapach poznać i samemu ocenić. A nuż dla kogoś okażą się tymi jedynymi, wymarzonymi :)

Głowa: bergamotka, czarna porzeczka
Serce: jaśmin, konwalia, białe kwiaty
Baza: drzewo sandałowe, bób tonka, wanilia, cedr

Cena: ok 229zł za 30ml


9 komentarzy :

  1. Tym razem nasze opinie są dość zgodne. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bo i zapach mniej kontrowersyjny ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ojej, Manifesto to najwieksza perfumowa pomylka mojego zycia. Kupilam impulsywnie, bo zakochalam sie w porzeczkowym wstepie (i Jessice), a potem caly dzien probowalam zmyc z siebie okropne waniliowe zakonczenie. Dla mnie perfumy z cyklu "nie do wytrzymania" - po dniu noszenia czulam sie jak po wielogodzinnym zapasach w budyniu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, porzeczka jest jedynym plusem tego zapachu! Nie moge zrozumieć, dlaczego twórca zapachu tak jej poskąpił, że ulatnia się po minucie....

      Usuń
  4. Mnie właśnie nie do końca przekonywały pierwsze nuty i dlatego wahałam się czy kupić czy nie.
    A wanilię bardzo lubię, nawet mam do mdłosci waniliowe edp z yves rocher.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, ja wanilię również uwielbiam:) Vanille Noire z Yves Rocher to jeden z moich ulubionych zapachów:)
      W Manifesto jednak ta wanilia jest praktycznie nie wyczuwalna...

      Usuń
  5. Yves Saint Laurent, eh, gdzie czasy Baby Doll...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zniknęły bezpowrotnie, tak samo jak u Gucciego nie wrócą już czasy Rush..........

      Usuń
  6. A mi się ten zapach bardzo podoba i bardzo długo trzyma się na skórze :-)

    OdpowiedzUsuń