DOLCE & GABBANA The One DESIRE

O perfumach Dolce & Gabbana pisałm już nie raz, za każdym razem wychwalając je pod niebiosa.
Kliknij tutaj oraz tutaj. Uważam, że kto jak to, ale ten duet tworzy niepowtarzalne, idealne zapachy. Są słodkie, soczyste i mega seksowne. Jedyne perfumy D&G, co do których nie potrafię się do końca przekonać, to The One. Są według mnie jakby niedopracowane, jakby nie stworzone przez D&G, jakby zrobione na siłę. To jednak tylko moje zdanie, ponieważ znam osoby, które ubóstwiają zapach The One i są jego wiernymi fankami. Ja do nich raczej nigdy nie będę należeć. 




The One Desire- to najnowsza kompozycja duetu projektantów. Czarny, masywny flakon ze złoto-czarnym korkiem i złotym napisem DESIRE od razu zwraca na siebie uwagę. Perfumy podobno są orientalno-kwiatowe i wieczorowe. Tak przynajmniej poinformowała mnie konsultantka w perfumerii, zanim się nimi spryskałam. Na początku pojawiła się jakaś mdła wersja tuberozy, razem z kwaśnym liczi i cytrusami. To nie mandarynka, to jakieś zielone nuty. Po chwili cytrusy słabną i pozostaje tuberoza przyprawiona cukierkowym karmelem. Słodko. Gdzieś tam da się lekko wyczuć jeszcze tą cytrusowość, ale gdzie jest orient? Gdzie jest wanilia, podobno znajdująca się w składzie, gdzie drzewo sandałowe??

Miało być mocno, wieczorowo i zmysłowo, a wyszło....



Na pewno The One Desire nie przypomina swojej pierwotnej wersji The One z 2006r. Zdecydowanie bardziej podobny jest do Pour Femme, tylko odarty z jego pudrowości. Niby fajnie, bo Pour Femme jest cudownym zapachem, ale po co tworzyć coś jeszcze raz? Coś, co już było?

Nijak się ma również reklama z -ponownie- ambasadorką The One, Scarlet Johansson, w obiektywie Terry'ego Richardsona. Nie twierdzę, że nie wygląda w niej pięknie, ale w czarnej sukience, z makijażem smoky-eyes i prowokacyjnym spojrzeniem nie reklamuje się słodkich, doprawionych mandarynką i liczi perfum. Ale co ja tam wiem:) Może właśnie tak miało być, w końcu to "orientalny, wieczorowy" zapach. 



I na koniec jeszcze jedna dygresja z mojej strony - luksusowy flakon nie pasuje do tego zapachu absolutnie. Duet D&G ma u mnie minus. Za to, że wprowadził mnie w błąd. Za to, że spodziewałam się czegoś innego, a dostałam kopię tego samego.
Trwałość: niesamowita, nawet do 10 godzin.
Cena: 289 zł za 30ml.



6 komentarzy :

  1. Kiedy pisałem swoją recenzję to też zastanawiałem się, czy nie wspomnieć o podobieństwie do Pour Femme. Ale jednak zrezygnowałem przez to liczi.

    Dziś wrzucałem do pralki bluzę, w której testowałem The One Desire i po tych kilku dniach pachniała kokosem w stylu Crystal Noir. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kokosem? Niesamowite jaka ewolucja zapachu :)
    Swoją drogą perfumy są niesamowicie trwałe, ale to domena Dolce & Gabbana, tak myślę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Już piszę Kochana :).
    Biorę i brałam udział w rozbiórkach perfum na wizażu, i tak udało mi się załapać. Wzięłam 20 ml w ciemno ;)

    Co do Desire hmm.. ja w ogóle mam mieszane uczucia do Dolce&Gabbana, udaje im się stworzyć coś pięknego by potem kolejny flakon to był niewypał. Raz są na górze, a raz na dole

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wiedziałam, że wizaż ma takie akcje...

    Co do D&G - dokładnie! Co drugi ich perfum jest oryginalny i niepowtarzalny, też to zauważyłam. Widać, że bardziej stawiają na akord, niż na jakość... a szkoda....

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja uwielbiam wersję Rose The One , to taki mój wiosenny ulubieniec :)
    Własnie trafiłam na tego bloga , subskrybuję i będe tu bywć często :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Witam!
    Dziękuję, będzie mi bardzo miło Cię gościć:)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń